ściskam mówiąc do widzenia…

Dziś rocznica – dwa lata temu postanowiłam dać ujście moim spostrzeżeniom.
I założyłam bloga.
Blog sprawiał mi mnóstwo frajdy.
Pisanie , czytanie komentarzy, odpisywanie na nie.
Zaglądanie na inne blogi.
Jednak co poniektórzy zauważyli pewnie,
że od dłuższego czasu piszę bardzo nieregularnie, a ostatnio prawie wcale.

Dlatego pora to zakończyć.
Nie chcę usuwać tego miejsca, bo sprawiło mi mnóstwo radości
i po cichu liczę, że czytając moje opowiastki też się czasem uśmiechnęliście.
Jestem zdania, że jak coś robić to z pełnym zaangażowaniem.
Ostatnio jednak straciłam cały entuzjazm związany z pisaniem.
Posty piszę rzadko a i nie mam jak i kiedy odpisywać na komentarze.
Interakcja z Czytelnikiem była (jest) dla mnie bardzo ważna,
dlatego nie chcę dłużej ciągnąć iluzji, że zaobserwowane.blog.pl ma się dobrze.
Bo nie ma.
Nie mówię żegnaj.
Bo kto wie…
Dlatego do zobaczenia, a raczej do poczytania może kiedyś…
Dziękuję wszystkim razem i każdemu z osobna.
Ściskam mocno :)

z pozdrowieniami samych słonecznych chwil

Ciekawa

kontrola trzeźwości

Mroźny zimowy poranek.
Mężczyzna odśnieża samochód i wyrusza w drogę do pracy.
Niedaleko domu zostaje zatrzymany przez patrol policji.
Funkcjonariusz przez otwarte okno wkłada do samochodu alkomat,
który zapala się na czerwono wskazując, jest wyczuwalna w samochodzie woń alkoholu.
Kierowca jest zdezorientowany.
Wprawdzie wypił po pracy jedno piwo o szesnastej do obiadu,
ale jest przekonany, że o ósmej rano w organizmie nic nie ma.
Funkcjonariusz kiwa z dezaprobatą głową i mówi:
-no widzę, że piło się.
Kierowca zaprzecza.
Twierdzi, że to niemożliwe, bo alkoholu nie spożywał.
Policjant bierze drugi alkomat, już z ustnikiem i ten wykazuje zero.
Odczekują jeszcze piętnaście minut.
Ponowna kontrola.
Ponowne potwierdzenie trzeźwości kierowcy.
Policjant pyta czy facet „skrobał” szyby czy pryskał odmrażaczem.
Zdziwiony kierowca mówi, że odmrażaczem.
Na to policjant:
- no to wyjaśnia dlaczego pierwszy alkomat wyczuł alkohol w samochodzie.
W składzie odmrażacza do szyb jest mieszanina alkoholi …

wolne datki

Msza Święta o północy w Wigilię.
Na pasterce zbiera się pełen Kościół wiernych.
Pomieszały się zapachy,
potraw, perfum i spożytego alkoholu.
W pewnym momencie kościelny chodzi z tacą i zbiera datki.
Podchodzi do ostatniej ławki, w której na kazaniu zasnął mężczyzna,
od którego wyraźnie czuć alkohol.
Kobieta siedząca tuż obok trąci go w łokieć.
Facet zrywa się.
Widzi kościelnego przed sobą i ledwo wybudzony ze snu niewyraźnie mówi:
-aale jaaa maam miesięcznyy….

kto chce co od dziecka ?

Rodzice wraz z dwójką dzieci spędzają wspólnie popołudnie.
Żartom, rozmowom i wygłupom nie ma końca.
W pewnym momencie jedenastoletni syn mówi,
że siostra zakonna, która prowadzi religię jest jakaś niepoważna.
Matka dopytuje o co chłopcu chodzi.
Ten opowiada:
- bo siostra mówiła, że jak rodzice będą się kłócić to my mamy się nie wtrącać,
tylko w tym momencie uklęknąć i pomodlić się.
Przysłuchująca się bratu siedmioletnia siostra bardzo wzburzona dopowiada:
-to jest nic, nasza siostra to w ogóle jest jakaś nienormalna.
Pyta nas ostatnio na lekcji co my możemy ofiarować Bogu.
No to ja się zgłaszam i mówię, że misia.
I wiesz mamo co ona zrobiła ?
Popatrzyła się na mnie. Po chwili wzięła naszego klasowego misia i zaczęła go podrzucać do sufitu i wołać ” no weź Bogu misia”, „no weź Bogu misia”.
Ten misiu spadał na ziemię i ona tak kilka razy krzyczała.
W końcu położyła misia na biurku i patrzy na nas i mówi:
- i co ? Jezus nie chce Waszego misia …

o obowiązkach domowych

Do kobiety przyjeżdża w odwiedziny pięcioletnia siostrzenica.
Kobieta w tak zwanym między czasie sprząta.
Dziewczynka przygląda się cioci ,by po chwili ciężko odetchnąć.
Wzdychając mówi:
-wiesz ciocia co, ja muszę w domu wszystko robić.
Ciocia patrzy zdziwiona i pyta czy mama coś też w domu robi.
Dziewczynka nadal z ciężkim sercem :
-no mama sprząta ,zmywa ,odkurza ,gotuje ,pierze ale tak to ja muszę wszystko robić …

o znajdowaniu pozytywów

Kobieta budzi się o poranku z bólem zęba.
Po zażyciu proszków nie odczuwa żadnej ulgi.
Skołowana siedzi w pracy i mówi:
- ząb mi się ukruszył i tak mnie boli, że czuję, że mnie nawet mózg boli!
Koleżanka chcąc pocieszyć mówi:
- wiesz co ale w każdej sytuacji trzeba znaleźć pozytyw,
dzięki temu bólowi zęba, wiesz bynajmniej, że masz mózg …

wytłumaczenie

Brak czasu na wszystko.
Nawet na przyjemności, dlatego blog leży i kwiczy.
Praca pracę pogania.
Pałętające się choróbska.
Najpierw przyczepiło się do dziecka.
Później do mnie.
Wolny czas skurczył się do zera.
A nawet lecę na debecie.
Zatem wybaczcie moją nieobecność zarówno u mnie
jak i u Was na blogach.
Niedługo wracam ze zdwojoną siłą.
(Bynajmniej taką mam nadzieję ;) )

A na zakończenie mała zagadka :
Arnold Schwarzenegger ma to długie,
Brad Pitt krótkie,
a Papież ma, ale go nie używa ?

 

Nazwisko :) ;)

oszczędności dla większości ?

Kobieta zauważyła ,że od kilku dni jest o poranku zimna woda.
Przed pracą bierze prysznic ,jednak pomimo ,iż odkręca kurek z ciepłą wodą, leci zimna.
Poinformowała o tym męża.
Mężczyzna odczekał dwa dni, myśląc, że to może awaria pieca.
Tym bardziej ,że w dzień woda również nie była gorąca.
Ledwie chłodna.
W końcu jednak udaje się do przewodniczącej wspólnoty mieszkaniowej.
Wyjaśnia w progu z jaką sprawą przychodzi.
Nie zdążył dokończyć gdy kobieta krótko informuje ,że nie ma z grzaniem nic wspólnego.
Zdziwiony facet próbuje dociec takiego stanu rzeczy.
Przewodnicząca mówi jednak ,że taka jest wola większości ,aby były oszczędności.
Woda jest grzana dopiero od siódmej rano!
Mężczyzna pyta jaka to większość zdecydowała ,skoro żadnego zebrania nie było.
Poza tym o siódmej to oni już są w pracy z żoną ,więc ciepłą wodę chcieliby mieć szybciej.
Płacą ,więc chcą mieć to za co płacą.
Kobieta początkowo zaniemówiła.
By po chwili powiedzieć :
-jak pan chce możemy zrobić zebranie , ale większość pewnie i tak będzie chciała oszczędności …

bo to wszystko jej wina była

Trzydziestoparoletnia kobieta z dwójką dzieci.
I mężem panem i władcą.
Który pije, bije, nie szanuje.
Rodzina mieszka w domu należącym do mężczyzny.
To on jest jedynym żywicielem rodziny,
co nie omieszka przy każdej okazji kobiecie wypomnieć.
Dzieci ojca się boją.
Starszy syn próbuje czasem stawać w obronie matki,
jednak wtedy złość ojca zostaje wyładowana na nim.
Po latach upokorzeń w kobiecie coś się przełamuje.
Przy kolejnej awanturze urządzonej pod wpływem alkoholu wzywa policję.
Interwencje policji stają się już normą.
Kobieta zapisała się na terapię do psychologa.
Próbowała rozmawiać z mężem i namówić go na leczenie alkoholowe.
Na terapię małżeńską.
Lub choćby na wizytę u psychologa.
Za każdym razem kończyło się tym samym.
Krzykiem, wyzywaniem i biciem.
W końcu po kolejnej pijackiej libacji urządzonej przez męża
pod jego nieobecność kobieta wraz z dziećmi pakuje najpotrzebniejsze rzeczy i wyprowadza się do koleżanki.
Dzięki koleżance udaje się jej znaleźć pracę.
Wystąpiła z wnioskiem o alimenty i rozwód.
Złożyła zawiadomienie o fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad rodziną.
Mężczyzna nachodził ją pod wpływem alkoholu, krzycząc pod domem i wyzywając.
Wysyłał sms z wiadomościami, że ją zniszczy.
Później żądał powrotu do domu.
Następnie stwierdził, że i tak sobie sama nie poradzi,
bo bez niego jest niczym i niedługo sama zrozumie, że wróci.
Oskarżał, że go zdradzała i to ona jest winna rozpadowi ich małżeństwa.
Kobieta przetrwała to.
I w końcu po kilku miesiącach niepewnie z lekkim uśmiechem na ustach  stwierdziła:
-w końcu do mnie doszło, że to nie ja jestem winna tej sytuacji.
Zrobiłam wszystko, by naszą rodzinę uratować, ale kroki, te zdecydowane
które podjęłam mogłam podjąć kilka lat wcześniej.
Teraz w końcu jest spokojnie, biedniej może ale szczęśliwiej….

małe podsumowanie

Dzisiejszy wpis sponsorowany jest przez tysiaczka.
Tak.
Dziś publikuję po raz tysięczny.
Nawet nie wiem kiedy ten czas zleciał.
Pisać zaczęłam zainspirowana tekstami mojego szwagra,
początkowo w telefonie w notatniku, jednak czegoś mi brakowało.
Na Onecie wpadłam na kategorię blogi i po dokładnym zaznajomieniu się z tą materią
już wiedziałam czego mi brak.
Interakcji z Czytelnikami.
Kogoś kto się uśmiechnie po przeczytaniu wpisu,
Kogoś kto napisze dwa słowa na temat wpisu,
Kogoś kto da konstruktywną krytykę.
Miałam sporo chwil zwątpienia, ale gdzieś tam po analizie
znajdowałam więcej plusów niż minusów tej mojej małej pisaniny.
Dzięki Wam, Drodzy Czytelnicy chce mi się więcej i więcej :)
Przede wszystkim dziękuję mojej Mamie,
która jest wierną czytelniczką i zawsze wszystko czyta jako pierwsza :)
Często nie mam czasu na odpowiadanie na bieżąco na komentarze,
często nie mogę dłuższy czas zaglądać na Wasze blogi
ale zawsze myślami jestem z Wami :)
Kiedyś znajomy zapytał po co to robię?
Po co prowadzę bloga?
Po co piszę codziennie ?
Uśmiechnęłam się pod nosem i odpowiedziałam
„bo to lubię” :)