kto jest biedny?

czy biedny to ten co nie ma za co ugotować obiad
bo patrząc w portfel nic w nim nie ma,
czy ten, który nie opłaci czynszu
bo wybiera pomiędzy opłatami a jedzeniem,
czy ten który nie pośle dziecka na wycieczkę
gdy wszystkie inne z klasy pojadą,
czy ten który wykupi jeden lek
bo widząc ceny w aptece nie stać go na wszystkie,
czy ten który w sklepie odmówi dziecku lizaka
bo wtedy nie będzie mógł kupić chleba…

czy biedny to ten który na wczasy jeżdzi po Polsce
a sąsiad już drugi raz w ciągu pół roku był za granicą,
czy ten który nie może co roku kupować nowego samochodu
a kolega bierze z salonu,
czy ten który ma zwykły telewizor
a brat już plazmę,
czy ten którego dzieci mają tylko telefony,
a ich koledzy do kolekcji tablety….

błędne koło domowej przemocy

Rodzina czteroosobowa.
Matka zajmuje się wychowywaniem dzieci.
Ojciec pracuje i zarabia na dom.
Ona cicha, potulna, uległa.
On władczy, dominujący.
Skłonny do nadużywania alkoholu.
Agresywny. Awanturniczy.
Ona tuszująca wszystko złe co się w domu dzieje.
On nie raz i nie dwa podnosi na nią rękę.
Świadkami wszystkiego są dzieci.
Pięciolatka i ośmiolatek.
Aby jego udobruchać i nie powodować konfliktów ona codziennie kupuje mu alkohol.
Po kolejnej awanturze, w której on ją pobił syn w szkole powiedział pani pedagog:
-mama wczoraj była niegrzeczna i dostała,
musiała tatę przeprosić i teraz jest wszystko w porządku…

o tym jak się załatwiło „niewygodny” temat w szkole

Publiczna szkoła podstawowa w malutkiej miejscowości.
Gdzie każdy o każdym wszystko wie.
Środowisko nauczycielskie jest bardzo małe.
Naukę muzyki od nowego roku szkolnego rozpoczyna nauczyciel szkoły muzycznej.
W klasie której naucza jest kilku uczniów, którzy często w trakcie lekcji rozmawiają.
Pewnego dnia nauczyciel nie wytrzymuje i wrzeszczy na całe gardło do jednego chłopca:
-zamknij się skurwielu!!!
W klasie konsternacja. Szok.
Uczeń oczywiście przekazał matce w jaki sposób potraktował go nauczyciel.
Matka całą sprawę zgłosiła dyrekcji.
Dyrektorka w tym samym dniu wzywa do siebie kolejno każdego ucznia.
Osobno do swojego gabinetu.
Zagaduje najpierw o rodzinę. O dom. Pyta o rodziców. O zainteresowania.
Na koniec zagaduje:
-a to co powiedział P. jest nieprawdą co? Przecież pan S. czegoś takiego nie mółby powiedzieć? Napewno nie powiedział inaczej? Przecież by nie przeklinał?
Większość uczniów powiedziała, że nie słyszała co powiedział i że nie wiedzą…
Sprawa rozeszła  się po kościach, nikt nic nie widział i nie słyszał…
Jednkże S . uczył już tylko rok w tej szkole…

wielki problem z małym, pięcioletnim terrorystą

Nowy rok szkolny. Pięciolatki w szkole.
Klasa licząca dwadzieścia pięć osób.Jedna wychowawczyni.
Po pierwszym tygodniu do dzieci dołącza chłopiec, który chodził kilka dni do klasy pierwszej, jednak nauczyciele „cofnęli” go do zerówki.
Chłopiec delikatnie mówiąc sprawiający problemy.
Kopnie plecak , wyzywa dzieci, używa wulgaryzmów, grozi „ja was wszystkich pozabijam”, krzyczy zarówno na dzieci jak i nauczycielkę, nie dostosowuje się do żadnych poleceń, nie słucha się nikogo.
Nauczycielka przyznaje, że pierwsze trzy noce nie spała obawiając się pójść do szkoły.
Obawiała się o bezpieczeństwo pozostałych uczniów.
Dyrektorowi nie może się poskarżyć, bo „jak pani sobie nie radzi, to może nie powinna pani uczyć”.
Drugiego dnia w szkole chłopiec wpadł w furię i niczym diabeł wcielony zaczął krzyczeć na dzieci, plując, grożąc im wulgarnie i wyzywając. Nauczycielka wszystkich wzięła w jeden róg sali przykazując, aby się nie ruszały i próbowała „negocjować” z dzieckiem aby się uspokoiło. W końcu chłopiec doszedł do punktu kulminacyjnego, chwycił krzesełko i wyrwał siedzenie z nitów. Wychowawczyni po dziesięciu minutach spokojnego proszenia i próbie obezwładnienia go, podeszła od tyłu i przytrzymała dziecko, które wierzgało i krzyczało. Po kolejnych pięciu się uspokoiło, na tyle, że reszta dzieci mogła spokojnie wyjść z kąta sali. Praca nauczycielki skupiała się głównie na pilnowaniu terrorysty, aby nie zrobił krzywdy pozostałym. Zajęcia nie mogły być prowadzone zgodnie z harmonogramem, który mały usilnie psuł zwoim zachowaniem. Pozostałe dzieci zaczęły się rodzicom skarżyć, że boją się chłopca, a dwie dziewczynki odmówiły wogóle chodzenia do szkoły.
Oczywiście matka była wzywana na rozmowę, jednak za każdym razem twierdziła, że to niemożliwe, gdyż w domu on jest „normalny’. Gdy po ‚akcji z krzesłem’ wychodziła z synem ze szkoły za rogiem zaczęła krzyczeć:
-ty gnoju same problemy przez ciebie mam!
Po kolejnych wzywaniach, upominaniach i rozmowach z rodzicami sytuacja rozwiązała się w ten sposób, że dziecko jest w trakcie badań, a do szkoły przychodzą z nim na zajęcia rodzice, którzy pilnują syna, aby w miarę przyzwoicie się zachowywał. Dziecko nie jest na całych zajęciach, gdyż rozwala wszystko pomimo obecności któregoś z rodziców…

auto skazane na naprawy?

Rodzice kupili samochód. Sharana.
Po pierwszej jeździe pękła linka hamulcowa.
Została naprawiona.
Po kilku dniach brat prowadził auto i niestety tym razem popsuła się półoś.
Ciężko ją było dostać.
Rodzina rozmawia na ten temat.
Wkurzona Sylwia mówi:
-cholera, żeby części nie można było dostać.
Przecież to nie jest jakieś audi q15 przez ł…
Tata odpowiada:
-bo te się nie psują…

złośliwości młodszego rodzeństwa

Iwona prosi małego Marcina, aby poszedł wlać wodę do kotła.

Marcin włożył szlauch.

I poszedł.

Woda zalała ogień pod kotłem.

Zdenerwowana Iwona chce zapalić papierosa.

Wkłada go do buzi.

Podpala.

Wybucha.

Marcin włożył do papierosa zapałki.

Do granic wkurzona Iwona znajduje Marcina w kuchni.

Łapie gwiazdkę do mieszania ciasta.

Łamie ją.

Na Marcinie.

Teraz Marcin widzi gwiazdki.

Przed oczami.

Iwona, aby się uspokoić prosi Dagmarę, aby przyniosła od babci relanium.

Dagmara przynosi tabletkę.

Iwona szybko bierze ją i popija.

Okazuje się, że wzięła rywanol…