(jednak nie) najlepsza

Matka idzie na wyznaczoną godzinę na wywiadówkę do szkoły.
Wychowawczyni rozdaje ostatnie ocenione prace dzieci.
Rodzice zapoznają się z wynikami.
Gdy nauczycielka zbiera kartki zadowolona mówi ,że bardzo ładnie cała klasa wyszła.
Gdy bierze kartkę z zadaniami od matki ta z przekąsem stwierdza ,że zawsze mogło być lepiej.
Wychowawczyni zatrzymuje się i niby żartem ale jednak dobitnie mówi :
-oj pani Kowalska my sobie chyba musimy porozmawiać. Pani dziecko jest jednym z najlepszych w klasie.
Chyba czas się zastanowić kto tu ma większe ambicje ,rodzic czy dziecko.
Po chwili dodaje :
-i bardzo proszę więcej chwalić swoje dziecko …

matematyczka

Przerwa między lekcyjna .
Nastolatkowie siedzą na korytarzu przy drzwiach sali w której mają mieć zajęcia .
I wesoło rozmawiają.
Panuje ogólny chaos .
Nagle tuż obok przechodzi matematyczka.
Nauczycielka z długim stażem z tak zwanymi zasadami.
Uczniowie klasy pierwszej szkoły ponadgimnazjalnej słyszeli różne rzeczy o kobiecie.
Między innymi o jej zasadniczości i konsekwencji.
Gdy kobieta przechodzi obok nich uprzejmie mówią „dzień dobry”.
Nauczycielka zatrzymuje się.
Spogląda na nich wrogo i pochyla się.
Wolno cedząc każde słowo mówi :
-do mnie w ten sposób ?
Uczeń zdziwiony nie rozumie.
Pyta zatem :
-ale o co chodzi proszę pani ?
Matematyczka wściekła :
-nie jestem proszę pani ,tylko pani profesor!
I dzień dobry się mówi stojąc !!! …

kto chce co od dziecka ?

Rodzice wraz z dwójką dzieci spędzają wspólnie popołudnie.
Żartom, rozmowom i wygłupom nie ma końca.
W pewnym momencie jedenastoletni syn mówi,
że siostra zakonna, która prowadzi religię jest jakaś niepoważna.
Matka dopytuje o co chłopcu chodzi.
Ten opowiada:
- bo siostra mówiła, że jak rodzice będą się kłócić to my mamy się nie wtrącać,
tylko w tym momencie uklęknąć i pomodlić się.
Przysłuchująca się bratu siedmioletnia siostra bardzo wzburzona dopowiada:
-to jest nic, nasza siostra to w ogóle jest jakaś nienormalna.
Pyta nas ostatnio na lekcji co my możemy ofiarować Bogu.
No to ja się zgłaszam i mówię, że misia.
I wiesz mamo co ona zrobiła ?
Popatrzyła się na mnie. Po chwili wzięła naszego klasowego misia i zaczęła go podrzucać do sufitu i wołać ” no weź Bogu misia”, „no weź Bogu misia”.
Ten misiu spadał na ziemię i ona tak kilka razy krzyczała.
W końcu położyła misia na biurku i patrzy na nas i mówi:
- i co ? Jezus nie chce Waszego misia …

o tym jak się załatwiło „niewygodny” temat w szkole

Publiczna szkoła podstawowa w malutkiej miejscowości.
Gdzie każdy o każdym wszystko wie.
Środowisko nauczycielskie jest bardzo małe.
Naukę muzyki od nowego roku szkolnego rozpoczyna nauczyciel szkoły muzycznej.
W klasie której naucza jest kilku uczniów, którzy często w trakcie lekcji rozmawiają.
Pewnego dnia nauczyciel nie wytrzymuje i wrzeszczy na całe gardło do jednego chłopca:
-zamknij się skurwielu!!!
W klasie konsternacja. Szok.
Uczeń oczywiście przekazał matce w jaki sposób potraktował go nauczyciel.
Matka całą sprawę zgłosiła dyrekcji.
Dyrektorka w tym samym dniu wzywa do siebie kolejno każdego ucznia.
Osobno do swojego gabinetu.
Zagaduje najpierw o rodzinę. O dom. Pyta o rodziców. O zainteresowania.
Na koniec zagaduje:
-a to co powiedział P. jest nieprawdą co? Przecież pan S. czegoś takiego nie mółby powiedzieć? Napewno nie powiedział inaczej? Przecież by nie przeklinał?
Większość uczniów powiedziała, że nie słyszała co powiedział i że nie wiedzą…
Sprawa rozeszła  się po kościach, nikt nic nie widział i nie słyszał…
Jednkże S . uczył już tylko rok w tej szkole…