sztuka poprawnej wymowy w gabinecie lekarskim

Starsza kobieta jest w trakcie diagnostyki i leczenia.
Dostaje od lekarza rodzinnego skierowanie do pulmonologa.
Umawia się na wizytę.
Oczywiście jest  długi termin oczekiwania.
W końcu nadchodzi dzień umówionej wizyty.
Starsza pani czeka cierpliwie w kolejce.
W końcu wchodzi do gabinetu.
Siada na krześle na wprost lekarki i opowiada o swoim problemie.
Lekarka nie patrzy na pacjentkę, tylko cały czas stuka coś w klawiaturę.
W końcu lekarka wybucha:
-niech już pani nie pierdoli, bo mi się ten huj zawiesił!

zgoda ?

Kobieta wraz z mężem jadą do pobliskiego szpitala, gdyż zaczęła się akcja porodowa.
Po kilkunastu godzinach wyczerpana kobieta w końcu trzyma w ramionach ukochane maleństwo.
Nazajutrz swe kroki kieruje do recepcji chcąc uregulować należność za poród rodzinny.
Pielęgniarka z uśmiechem informuje , że młoda mama nic nie płaci.
Kobieta zdziwiona pyta się dlaczego ?
Przecież przy przyjmowaniu do szpitala uzyskała informację, że
gdy będzie chciała na sali porodowej być z mężem jest to odpłatne.
Pielęgniarka mówi:
-w związku z tym, że wyraziła pani zgodę na pobyt na sali porodowej studentów,
poród rodzinny płatny nie jest.
Kobieta wychodzi z gabinetu i myśli sobie,
że przecież nikt się jej o zgodę na ich pobyt nie pytał …

skierowanie na badanie

Matka zgłasza się z chorą córką do pediatry.
Lekarz bada dziewczynkę, jednak  nic niepokojącego nie stwierdza.
Kobiecie nie daje to jednak spokoju i prywatnie robi dziecku wszystkie badania.
Ponownie zgłasza się do lekarza, który diagnozuje w końcu anemię u dziewczynki.
Przepisuje preparaty które dziecko ma brać.
Po pół roku matka znowu zjawia się w gabinecie i prosi o skierowania na podstawowe badania dla dziecka w celu kontrolnym.
Lekarka oburza się, że nie widzi żadnych wskazań aby dziecko dwa razy do roku kłuć.
I co też w ogóle matka sobie wymyśla.
Matka pozwala się lekarce wygadać i gdy ta skończyła spokojnie informuje :
-pani doktor pół roku temu wszystkie badania robiłam prywatnie, córka bierze wszystkie specyfiki zapisane przez panią i należałoby po jakimś czasie skontrolować czy nastąpiła poprawa. Dlatego bardzo proszę o skierowanie na badania w ramach NFZ.
Lekarka z oburzeniem mówi:
- to skoro pani jest taka mądra to po co pani do lekarza przychodzi?
Matka spokojnie odpowiada :
- bo pieczątki nie mam…
Pani doktor wypisuje skierowanie i zostawiając matkę z córką wychodzi z gabinetu ….

gdy los doświadcza …

Trzydziestoletnia kobieta ma duże  problemy z kręgosłupem.
Jest po kilku operacjach.
Regularnie przyjmuje leki.
Od dłuższego czasu odczuwa spory ból w górnej części pleców.
Początkowo zignorowana przez lekarza rodzinnego w końcu po raz kolejny udaje się po poradę.
Lekarz bez badania kobiety stawia diagnozę:
Ból w plecach jest spowodowany problemami z wątrobą.
Zapisuje strasznie drogie leki.
Kobieta wykupuje receptę ,przyjmuje lekarstwa ,ulgi jednak nie odczuwa.
Niedługo później przez przypadek zauważa plakat z informacją o mammografii.
Darmowa jest dla kobiet starszych ,dla kobiet w jej wieku to koszt  100zł.
Tknięta jakimś dziwnym przeczuciem prosi bliskich aby z okazji zbliżających się imienin nie dawali jej prezentów tylko pieniądze ,które przeznaczy na badanie.
Gdy otrzymuje wyniki dostaje również informację o natychmiastowym zgłoszeniu się do onkologa.
Po pobraniu kolejnych próbek okazuje się ,że ma nowotwór piersi z przerzutami na węzły chłonne …
Już niedługo czeka Ją operacja poprzedzona chemioterapią …

nieudane zastępstwo

Dziecko złapało jakiegoś wirusa.
Zdarzyło się, że dwa razy zwymiotowała.
Dodatkowo miała rozwolnienie.
Nic oprócz tego, jednak matka nie posłała córki do przedszkola.
I podawała środek na biegunkę.
Po kilku dniach po południu dziewczynce wyskoczyły pryszcze.
Matka podejrzewała ospę, dlatego też umówiła się nazajutrz do lekarza.
Wchodzi z córką do przychodni i kieruje swe kroki do recepcji.
Siedząca tam pielęgniarka pyta o co chodzi.
I prosi by chwilę poczekać, gdyż lekarz wyszedł i powinien za chwilę wrócić.
Jest nowy lekarz, w zastępstwie za kolegę.
Matka wyjaśnia jakie córka ma
objawy.
Dodaje jeszcze, że pryszcze jednak zbladły i nie wyskoczyły nowe.
Pielęgniarka podchodzi i widząc ich umiejscowienie  mówi, że to prawdopodobnie bostonka.
Kobiety rozmawiają dłuższą chwilę.
W końcu przychodzi lekarz.
Staje w drzwiach gabinetu i mówi, aby pacjentki podeszły.
Pielęgniarka idzie wraz z nimi i mówi:
-panie doktorze, to jest prawdopodobnie bostonka. Czy u was w przychodni dużo jest dzieci, które na to chorują.
Często niestety lekarze mylą obie choroby.
Lekarz dalej stoi w drzwiach gabinetu, zmarszczył czoło i nieprzyjemnie odpowiada:
-bostonka? nie! U nas nie ma takich chorób.
Do matki zaś kieruje pytanie po co przyszła.
Matka lekko zamieszana odpowiada jakie córka ma objawy.
Lekarz przerywa:
-czemu nie była wcześniej u lekarza?
Matka mówi, że nie widziała takiej potrzeby.
Córka oprócz biegunki nie miała żadnych innych oznak chorobowych.
Jadła, piła, się bawiła.
Wszystko normalnie.
Lekarz znowu:
-ale czemu nie była zbadać dziecka?
Kobieta ponawia swą odpowiedź.
Lekarz na to:
-ale pryszcze są!
Matka lekko poirytowana mówi, że i owszem.
Ale od wczoraj, dlatego dziś jest zbadać córkę.
Doktor bez słowa kieruje się do swego biurka, wypisuje receptę i podaje matce odwracając się do komputera.
Nie zbadał dziewczynki, tylko wypisał receptę.
Matka patrzy się zdziwiona i pyta co córce jest.
Lekarz prycha i mówi, że ospa to nie jest.
Kobieta pyta po co jest ta recepta w takim razie.
Lekarz odpowiada:
-na biegunkę, możecie już iść…

o tym jak z kobiety zrobiono prostytutkę

Kobieta zauważyła na swej nodze dwie ogromne różowe plamy.
Z każdą chwilą miejsca te zaczęły swędzieć i robić się coraz bardziej czerwone.
Babka umówiła się na wizytę do lekarza.
Przyjmowała tego dnia starsza lekarka.
Na początku standardowo wypytała z jakimi dolegliwościami pacjentka przyszła.
Gdy się dowiedziała zaczęła badać.
W końcu siada za biurkiem i zaczęła mówić:
-wie pani co, to jest kiła!
Kobieta się przeraziła i mówi, że to przecież niemożliwe.
Bardziej prawdopodobne jest może półpasiec?
Lekarka kontynuuje:
-proszę pani, pani sobie nawet nie wyobraża ile to ja półpaśców w życiu widziałam.
To co ma pani to na pewno półpasiec nie jest.
A pani w ogóle sobie zdaje sprawę co to jest kiła?
To jest choroba prostytutek.
Nie żebym od razu mówiła, że pani jest prostytutką, ale ich ona właśnie dotyczy.
Teraz niestety tak jest, że młodzi ludzie mają wielu partnerów seksualnych.
Uprawiają seks bez zabezpieczeń…
Na to do gabinetu wchodzi pielęgniarka i lekarka mówi:
-właśnie opowiadam tej pani co to jest kiła.
Bo właśnie to tej pani jest.
Trwa wymiana zdań pomiędzy personelem przychodni.
W końcu lekarka wypisuje skierowanie do dermatologa.
Dwudziestosiedmioletnią kobietę, żonę, matkę zamurowała cała ta żenująca scena.
Zazwyczaj wie co powiedzieć, lecz w tej sytuacji wzięła skierowanie i wyszła z gabinetu.
Dermatolog stwierdził zapalenie skóry…

kto mi powie gdzie tu logika ??

Kobieta od ponad dwudziestu lat chorująca na stwardnienie rozsiane po raz kolejny staje na komisji lekarskiej.
Gdyż poprzednie orzeczenie straciło ważność po pięciu latach.
Teraz otrzymuje orzeczenie o niepełnosprawności ważne na… rok!

Mężczyzna upadł niefortunnie w trakcie upojenia alkoholowego.
Złamał nadgarstek.
Stanął na komisji.
Otrzymał orzeczenie o niepełnosprawności ważne na…pięć lat!

komisja ds. odmowy

Kobieta choruje przewlekle od urodzenia.
Posiada orzeczenie z Powiatowego Zespołu ds Orzekania o Niepełnosprawności.
Zostaje pokierowana, aby złożyła wniosek do ZUS w sprawie przyznania renty socjalnej.
Otrzymała wezwanie do stawiennictwa w głównej siedzibie ZUS.
Jest przed wyznaczoną godziną.
Siedzi przed drzwiami gdy słyszy głośne „wejść”!
Z duszą na ramieniu wchodzi do środka i siada na krzesełku naprzeciw lekarza.
Ten podnosi na nią wzrok i podniesionym głosem mówi:
-powiedziałem wejść, ale nie siadać!
Kobieta zdezorientowana nie wie co zrobić.
Lekarz przechodzi do zadawania pytań.
W końcu pyta o stan cywilny.
Kobieta odpowiada, że jest panną.
Lekarz spogląda i wrogo dopytuje:
-no nie ma pani męża, ale jakiegoś partnera, konkubenta?
Kobieta rumieni się i mówi:
-no nie mam nikogo, jestem samotna. Mieszkam tylko z matką, która zresztą też jest chora i opiekuję się nią.
Lekarz prycha:
-bo gdyby miała pani męża, to pewnie siedziałby w domu, pani też by nie pracowała i żylibyście z renty…

o stanie dziecka i reakcji lekarki

Wizyta w przychodni.
Ostatni zastrzyk, w związku z ostrym zapaleniem gardła u dziecka.
Matka dzień wcześniej umówiła wizytę kontrolną u pediatry.
By sprawdzić, czy aby na pewno córka jest już zdrowa.
Gdy wchodzi do gabinetu lekarka spogląda podejrzliwie na dziecko.
Pyta ostro co to jest pod okiem.
Matka tłumaczy, że poprzedniej nocy coś córkę pogryzło.
Prawdopodobnie komar, bo ma ślady na całym ciałku,
a na twarzy tuż pod okiem też ma dwa ślady.
Niestety wystąpiła jakąś reakcja uczuleniowa prawdopodobnie.
I opuchło oczko i wyszedł siniak tuż pod oczkiem.
Matka tłumaczy, że smaruje maścią.
Lekarka karze pokazać resztę „śladów”.
Matka pokazuje nóżki córeczki, rączki, plecki.
Lekarka spogląda długo na całe ciało dziewczynki.
W końcu przez dłuższą chwilę zatrzymuje się na twarzy.
I na siniaku pod okiem.
Siada w końcu na swoim fotelu.
Wypisuje lekarstwo przeciw uczuleniowe i dając matce niepewnie receptę każe dziecko obserwować…

o (nie)prawdopodobnych przemyśleniach dwulatki sugerowanych przez lekarza

Od poniedziałku Hanusia pokazuje, że boli ją buzia .
We wtorek wizyta lekarska.
Lekarz decyduje, że to pleśniawki.
Zapisuje sachol i mówi, że przejdzie.
W środę stan się pogarsza, na tyle, że dwulatka przestaje jeść.
Ale na szczęście pije jeszcze, choć zdecydowanie mniej niż zawsze.
Płacze, cały czas pokazując buzię.
W czwartek kolejna wizyta lekarska
Płuca i oskrzela czyste.
Doktor sprawdza buzię – ostre zapalenie gardła.
Lekarka chce zapisać antybiotyk.
Matka protestuje jednak, gdyż mówi, że córka zwraca antybiotyk dany strzykawką.
A w napoju nie może przemycić, gdyż dziecko nie pije.
Doktor pochyla się znad okularów i ironicznie mówi:
- wie pani, jest jeszcze coś takiego jak słomki, dzieci lubią takie rzeczy i z tego piją.
Matka lekko zdenerwowana odpowiada:
- niech mi pani wierzy, że mamy różnokolorowe słomki, kubeczki dla dzieci,
kubeczki dla lalek, buteleczki i nic nie chce pić, bo cały czas płacze, że ją boli.
Lekarka mówi:
-no to jak nie antybiotyk, to zastrzyki!
Matka zgadza się na takie podanie leku,
gdyż innego pomysłu na pomoc córce nie widzi.
Na koniec gdy pani doktor wręcza receptę orzeka:
-jak dziecko dostanie zastrzyki, to następnym razem sobie przemyśli,
że lepiej jej się opłaca wziąć antybiotyk!…