kto chce co od dziecka ?

Rodzice wraz z dwójką dzieci spędzają wspólnie popołudnie.
Żartom, rozmowom i wygłupom nie ma końca.
W pewnym momencie jedenastoletni syn mówi,
że siostra zakonna, która prowadzi religię jest jakaś niepoważna.
Matka dopytuje o co chłopcu chodzi.
Ten opowiada:
- bo siostra mówiła, że jak rodzice będą się kłócić to my mamy się nie wtrącać,
tylko w tym momencie uklęknąć i pomodlić się.
Przysłuchująca się bratu siedmioletnia siostra bardzo wzburzona dopowiada:
-to jest nic, nasza siostra to w ogóle jest jakaś nienormalna.
Pyta nas ostatnio na lekcji co my możemy ofiarować Bogu.
No to ja się zgłaszam i mówię, że misia.
I wiesz mamo co ona zrobiła ?
Popatrzyła się na mnie. Po chwili wzięła naszego klasowego misia i zaczęła go podrzucać do sufitu i wołać ” no weź Bogu misia”, „no weź Bogu misia”.
Ten misiu spadał na ziemię i ona tak kilka razy krzyczała.
W końcu położyła misia na biurku i patrzy na nas i mówi:
- i co ? Jezus nie chce Waszego misia …

o niespodziance

Kobieta przeglądała gazetkę z promocjami sklepu z artykułami agd i rtv.
W dobrej cenie, w promocji była pralka.
Wcześniej rozmyślała nad prezentem gwiazdkowym dla rodziców.
Skontaktowała się z braćmi i jednogłośnie stwierdzili,
że po zrobieniu „zrzuty”, kupią prezent wspólnie.
Jeden ale konkretny.
Rodzice po przeprowadzce mieli mniejszą łazienkę,
więc stara pralka zdecydowanie zajmowała zbyt dużo miejsca.
Kobieta ustaliła wszystko z mężem, z braćmi.
Poszła do sklepu, zamówiła.
Sprzedawca poinformował, że towar przywiozą nazajutrz wieczorem.
Po zamknięciu sklepu.
Kobieta zaciera z zadowolenia ręce i opowiada koleżance z którą była w sklepie:
-ale fajnie, rodzice to będą mieli niespodziankę,
teraz mąż musi iść po południu do taty, że niby na kawę, aby był na miejscu
i pomógł wnieść pralkę. Mama to będzie zdziwiona, pewnie będzie mówiła po co i na co.
Ale będą zadowoleni.
Na to dzwoni telefon.
Kobieta patrzy na wyświetlacz „mama”.
Odbiera i słyszy:
-po co wy nam chcecie pralkę kupić. Ta stara jest jeszcze dobra.
Wy jesteście niepoważni, tyle pieniędzy.
Kobieta w ciężkim szoku pyta skąd mama ma takie informacje.
Okazuje się, że mąż wygadał.
Wkurzona babka dzwoni do małżonka i pyta dlaczego powiedział o prezencie,
skoro to miała być niespodzianka.
Mężczyzna szczerze zdziwiony:
-ale ty nic nie wspominałaś, że nie mam nic im mówić….

trening asertywności

Kobieta zrobiła zakupy w markecie.
Kolejka do kasy jest długa, lecz zmierza w jej kierunku.
Tuż przed nią podszedł szybko i ustawił się ochroniarz pracujący w tym sklepie.
To nic, myśli spokojnie kobieta i grzecznie czeka na obsłużenie.
Kolejne osoby przed nią odchodzą, zatem kobieta przesuwa się coraz bliżej.
W pewnym momencie do ochroniarza podchodzi facet w stroju służbowym.
Kobieta odczytuje z identyfikatora pracownik tymczasowy.
Który mówi, żeby za nim zamknąć kasę.
Ochroniarz zwraca się do kobiety:
-słyszała pani, ta kasa ma być zamknięta. Idzie pani do następnej.
Kobieta lekko się zdenerwowała,
lecz najuprzejmiej jak potrafi odpowiedziała, że nie ma takiego zamiaru.
Stoi już dość długo i czeka, więc chce zostać obsłużona tak jak i pan zresztą.
Ochroniarz podniósł głos i palcem wskazuje kasę dalej:
-idzie pani tam! słyszała pani co mówił mój kierownik. mam za sobą kasę zamknąć!
Kobieta nadal spokojnie odpowiada:
- to był pracownik tymczasowy a nie kierownik, wcześniej wyczytałam to na jego plakietce, a poza tym jeżeli ma pan zamknąć kasę za sobą, to niech pan stanie za mną, gdzie nie ma już nikogo, więc można spokojnie zamknąć kasę. Ja się stąd nie mam zamiaru ruszyć.
Ochroniarz na to:
- może i tymczasowy ale kierownik! a ja muszę wykonywać obowiązki przełożonego!
Kobieta informuje:
-jak pan słusznie zauważył, to pana kierownik a nie mój, ja jestem klientką sklepu i chciałabym zostać obsłużona. A jak nie to poproszę o rozmowę z kierownikiem.
Po tych słowach udaje się sfinalizować zakupy przy tej samej kasie.

o krzywej zmęczonej

Dziewczynka po lekcjach ma pójść na ćwiczenia korekcyjne.
Siedmiolatka nie wyraża chęci i protestuje.
Pyta dlaczego musi iść.
Matka tłumaczy.
Jednak argumenty do córki nie docierają.
W końcu bezsilna mówi:
- bo ty krzywo chodzisz.
Dziewczynka na to:
-ale ja wtedy na badaniu krzywo chodziłam bo byłam zmęczona!

rozmowa o życiu po życiu

Matka wraz z córką przechodzą obok cmentarza.
Odsłonięty jest nagrobek, więc córka pyta czy ktoś zmartwychwstał.
Rozmowa toczy się o śmierci i życiu pozagrobowym.
Dziewczynka dopytuje czy wszyscy trafią do nieba i jak tam jest.
Nagle wpada na pomysł i informuje swą rodzicielkę:
-mamo, a jak ty umrzesz przede mną to weź komórkę i zadzwoń i powiedz jak tam jest.
Matka śmieje się z pomysłu i informuje, że jest to zadanie niewykonalne.
Gdyż już nie będzie ciała, pozostaje tylko dusza.
Na to sześciolatka:
-czyli ty będziesz duchem? to będę musiała powiesić sobie twój obrazek nad łóżkiem i się codziennie do ciebie modlić….

o jajecznej dwuznaczności

O poranku.
Kobieta śpieszy się do pracy.
Oprócz torebki niesie również dwie palety jajek od gospodarza.
Dla koleżanek z biura.
Przed drzwiami wejściowymi mija się z mężczyzną, który pracuje w dziale obok.
Facet pomaga otworzyć jedne drzwi. Potem drugie.
Kobieta dziękuje uprzejmie, choć zwraca uwagę, że mężczyzna również jest obładowany.
Ma dwie torby przewieszone przez ramię.
Coś trzyma również w ręku.
Na to facet uśmiecha się i mówi:
-no tak, ale ja nie mam jajek…

kąpiel

Wieczór.
Mężczyzna postanawia zażyć kąpieli.
Po wyjściu z łazienki mówi zadowolony do żony:
- ten nowy szampon jest naprawdę dobry, tak mi się spodobał, że postanowiłem trochę dać do wody,
bardzo dobrze się pienił.
Zdziwiona żona mówi:
- jaki szampon ? nie powiedziałam ci, że się skończył , a zapomniałam kupić nowy.
Facet idzie po butelkę i pokazuje ją żonie.
Ta spogląda i wybucha niepochamowanym śmiechem.
Okazuje się, że to szampon dla psa…

o tym, co zrobić z przestraszonym dzieckiem

Do cioci na krótkie wakacje przyjechały dwie dziewczynki.
Po całodniowych zabawach nadeszła pora snu.
Czterolatka zdążyła już zasnąć,
gdy starsza zbiega na parter i z przerażeniem mówi, że jakiś wielki potwór wleciał do ich pokoju.
Ciocia idzie z małą na górę.
Pierwszy raz widzi takie obrzydlistwo.
Wielkie, zielone, o grubych odnóżach.
Bzyczy tak głośno, jakby samolot przeleciał.
Ciocia mówi, żeby zgasić światło.
Coś usiadło z hukiem na podłodze.
Trzepnęła ręcznikiem i chwyciła to.
Wyrzuciła za okno, coś odleciało.
Dziewczynka pyta co to było.
Ciocia mówi uspokajająco:
- to nic takiego, to był taki miły świerszczyk majowy, on tu zabłądził, ale już poleciał.
Dziecko uspokoiło się odpowiedzią.
Rankiem po śniadaniu dzieci chcą oglądać zdjęcia.
Dostają zatem albumy.
Niestety na jednym bardzo starym, czarnobiałym  zdjęciu jest wizerunek jakiejś dalekiej krewnej w trumnie.
Przerażona dziewczynka przybiega i pyta co to jest.
Ciocia, która zupełnie zapomniała o tej fotografii zaczyna się śmiać i tłumaczy:
- widzisz to jest bardzo stare zdjęcie, kiedyś dawno temu do naszej miejscowości przyjechał teatr, to akurat było przestawienie dla dorosłych, teraz to się nazywa horrory a kiedyś były takie dziwne obwoźne teatry. Ludzie się przebierali, kładli do trumny i wtedy inni udawali, że się boją. U nas w remizie strażackiej to się odbywało.
Dziesięciolatka słucha z zainteresowaniem i mówi:
- no tak, tam jest taka scena.
Aha.
Odkłada album i zapominając o sprawie idzie się bawić.
Siostra ciotki śmieje się:
- ty to masz fantazję, najpierw świerszczyk majowy w lipcu, potem zdjęcie z trupem przeistaczasz w wesołe przestawienie.
W odpowiedzi słyszy:
- a co mam zrobić gdy widzę przestraszone dziecko? zacząć panikować z nią? …