zgoda ?

Kobieta wraz z mężem jadą do pobliskiego szpitala, gdyż zaczęła się akcja porodowa.
Po kilkunastu godzinach wyczerpana kobieta w końcu trzyma w ramionach ukochane maleństwo.
Nazajutrz swe kroki kieruje do recepcji chcąc uregulować należność za poród rodzinny.
Pielęgniarka z uśmiechem informuje , że młoda mama nic nie płaci.
Kobieta zdziwiona pyta się dlaczego ?
Przecież przy przyjmowaniu do szpitala uzyskała informację, że
gdy będzie chciała na sali porodowej być z mężem jest to odpłatne.
Pielęgniarka mówi:
-w związku z tym, że wyraziła pani zgodę na pobyt na sali porodowej studentów,
poród rodzinny płatny nie jest.
Kobieta wychodzi z gabinetu i myśli sobie,
że przecież nikt się jej o zgodę na ich pobyt nie pytał …

31 myśli nt. „zgoda ?

  1. ~mała czarna, :

    Dziwne, opłata za poród rodzinny?
    Nie słyszałam jeszcze o tym.
    Sama rodziłam w asyście Męża i nie płaciłam ani grosza, studentów na porodówce też nie widziałam :)
    W moim mieście są dwa szpitale uniwersyteckie i tam wiadomym jest, że podczas porodu pojawi się grupka studentów, nikt nawet nie pyta o zdanie.
    Po prostu jak decydujesz się na ten szpital to tym samym wyrażasz zgodę na ich towarzystwo.

    • A to ciekawe, bo w Kluczborku na porodówce pobierają 100zł, a jak się ktoś sprzeciwia to szantażują że nie wydadzą papierów do urzędu – litości ….
      ??????

      • Darmowy poród rodzinny gwarantuje „Standard opieki okołoporodowej”. Ten blog to jedna wielka ściema i grafomania, a nieprawidłowości na porodówce w Kluczborku należy zgłosić do NFZ.

  2. Trochę to już musztarda po obiedzie, bo Pani urodziła w obecności studentów i nic tego nie zmieni. A kłócić się nie warto, bo jeszcze faktycznie każą zapłacić.
    Widocznie szpital miał jakąś umowę z uczelnią na douczanie studentów i kosztem rodzących ją wypełniał. Bo dla mnie też dziwna taka opłata za poród rodzinny jest…

  3. Tak to już jest w naszych szpitalach że pacjent nie ma wiele do gadania,chyba że płaci.

  4. Opłata za poród rodzinny to jakaś bzdura. I niesprawiedliwość. Za to, że najbliższa matce osoba może jej towarzyszyć, trzymać za rękę, wspierać… Bzdura.

    A co do obecności studentów… Milczenie wyraża zgodę? Chyba bym się nie zgodził na obecność studentów…

  5. Miałam badanie i zabiegi w obecności studentów. To były jedyne przyjazne osoby na sali. Przejęte, współczujące i wyraźnie zaangażowane moim losem, to ważne gdy człowiek czuje się słaby i bezbronny. Nie demonizujmy, ich nie jest za wiele nigdy, a oni są jeszcze ludźmi. I zwykle bardzo to przeżywają.

    • Masz rację. Jestem lekarzem i pamiętam jak przyjmowałam „swój” poród. Bylo multum studentów. Chłopaki z fizjoterapii ryczeli. A po wyciągnięciu dziecka ,którym się zajęłam matka usłyszała od położnej- i co ryczy teraz łożysko się rodzi !
      Studenci na prawdę nie gryzą. Są wystraszeni chyba bardziej od matki i broń panie boże nie „oglądają” kobiety.
      Ginekologa również nie kręci widok rozkraczonej kobiety ,której zaraz pobierze wymaz to tak btw ;)

  6. Nie wiem, jak ktoś mógł w ogóle patrzeć na bękarta wychodzącego z krocza. Przecież to jest ohydne. Bachor rośnie w ciele kobiety jak nowotwór. Dlaczego kobiety są tak głupie i decydują się na takie doświadczenia? Rozerwane krocze, nieprzespane noce, porzucenie pracy i bycie na łasce męża – naprawdę warto? Nie sądzę.

      • Ej może troche uważaj na słowa obrażasz w tym momencie wiele kobiet. Sam co w probówce się chowales takie komentarze zostaw dla siebie bo ja się poczułam urazona w tym momencie szczególnie ze jestem w 8 miesiącu ciąży dla mnie to wspaniale doświadczenie czy jak mi maly kopie i się porusza. Bezduszny arogancie…

    • Elmer, patrząc na Twoja wypowiedź to faktycznie szkoda ze twoja matka się zdecydowała na to wszystko o czym piszesz

    • Dokładnie… Nie wiem, czemu onet tak promuje ten blog.

  7. U nas też jest opłata. Tylko na trochę innej zasadzie. Płaci się jak chcesz rodzić w osobnej sali a nie ogólnej, z tym, że szpital nie zgadza się aby na sale ogólną wchodził ktoś jeszcze (mąż, rodzice itp), więc jeśli chcesz poród rodzinny to musisz wynająć sobie ten pokój (3 lata temu było to 400zł). Czyli formalnie nie płacisz za poród rodzinny tylko za osobną, jednoosobową sale porodową. Ale jakby tego nie nazwać… Ja miałam fuksa bo jak rodziłam, to na ogólnej porodówce nikogo oprócz mnie nie było, wszystko puste, więc miła położna stwierdziła, że pójdziemy do tej małej salki bo tam przytulniej i dzięki temu mogłam mieć poród rodzinny i nic nie zapłaciłam :)

  8. Rodziłam 11 miesięcy temu. Mąż był przy mnie. Za nic nie płaciłam, a studenci są w sezonie letnim

  9. Przy przyjmowaniu do szpitala wypełnia się druczek i tam jest taka informacja, pewnie Pani to podpisała nawet nie wiedząc/nie czytając dokładnie.

  10. ~patryk3378, :

    Nikt nie każe rodzić w szpitalu klinicznym, który podlega pod Uniwersytet Medyczny. Drogie Panie, kładąc się na oddział kliniczny, trzeba liczyć się z obecnością studentów, a nie rościć jakiekolwiek pretensje. To są ludzie, którzy potrzebują praktyki, żeby nabyć niezbędnych umiejętności. Kameralność i intymność zapewniają szpitale o niższym stopniu referencyjności i kliniki prywatne.

  11. Nie ma czegoś takiego jak opłata za poród rodzinny. Jeżeli szpital takową pobiera, to jest to niezgodne z prawem. Jedyną opłatę, jaką może obciążyć nas szpital podczas porodu rodzinnego, dotyczy odzieży jednorazowej typu foliowe buty, fartuch dla osoby asystującej…tyle.

    • Oczywiście że opłata za poród jest nielegalna, dlatego u nas to się nazywa „dobrowolna” cegiełka na szpital :P

  12. Studentów żadnych nie było bo zgody nie wyraziłam, ale za obecność partnera płaciliśmy 50 zł. Jak zaczęła się akcja porodowa musiał zejść do Izby Przyjęć i zapłacić.

  13. Mnie lekarz powiedział,że jeśli chcę kogoś zabrać ze sobą, to poród rodzinny jest darmowy, bo gwarantuje to prawo… ale mówią szczerze, nie sprawdziłam bo nie wyobrażam sobie rodzić z mężem ani nikim innym, nie mniej dziwnym jest to,że w niektórych szpitalach pobiera się opłaty za coś co zagwarantowane jest przez prawo… a studenci, ja nie miałam nic przeciwko ich obecności-niech się uczą, ale nie pamiętam by ktoś pytał.

  14. Ja się nie spotkałam z tym, żeby nie pobierali opłaty za poród rodzinny. W mieście wojewódzkim, szpital uniwersytecki 150 zł w mniejszej miejscowości jeszcze więcej.

  15. Dziwne te opłaty. U nas jest tylko opłata za fartuch dla tatusia, który jest przy porodzie. Chyba 10, albo 20 zł. Coś takiego :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>