a narzekają na młodych

Niedzielny obiad w restauracji.
Małżeństwo wraz z dwuletnią córeczką.
W związku z ładną pogodą rodzina zajmuje stolik w ogrodzie.
Niedaleko siedzi jeszcze jedna para.
Dziewczynka po zjedzeniu posiłku chodzi sobie wokół stolika rodziców.
Obserwuje bawiące się małe kotki.
Układa sobie kamyczki na ławce tuż przy matce.
Bawi się spokojnie. Nie krzyczy. Nie biega.
Poinformowana na początku przez rodziców, że nie wolno przeszkadzać innym.
I trzeba być cichutko.
Pod koniec spożywania posiłku do ogrodu podjeżdża dziesięcioosobowa grupa kolarzy.
W wieku sześćdziesiąt plus.
I się zaczęło.
Rowery postawili każdy gdzie popadnie.
Po całym ogrodzie.
Zastawiając dostęp do innych stolików.
Pomimo, iż w rogu stał stojak na rowery.
Swoje rzeczy typu rękawiczki, kaski pozostawili na każdym dostępnym stoliku.
Nie tylko na tym co zajęli.
I się zaczęło przekrzykiwanie.
Wychodzi starsza pani z restauracji i krzyczy:
-są tylko cztery ciastka! zamówiłam dla dziewczyn! dziewczynki dla nas są ciasteczka!
Na to starszy pan woła:
-nie, ciastka będą dla chłopców! prawda panowie! czy może jednak się podzielimy!
I jeden drugiego przekrzykiwał, gdzie teraz nie pojadą i co nie będą robić.
Rodzina z dzieckiem po zjedzeniu obiadu czym prędzej ulotniła się z restauracji,
mając w sobie niesmak z powodu zachowania starszych ludzi w miejscu publicznym….

44 myśli nt. „a narzekają na młodych

  1. Oj tak, czasem starsze osoby narzekają na „młodych” zupełnie bez powodu, nie dostrzegając tego, że ich zachowanie jest jeszcze gorsze…

  2. Może byli tacy głodni, że już na nic i na nikogo nie patrzyli ;] Myśleli tylko o tym, by rzucić się na jedzenie hehe

    • może i coś w tym by było, jednak zamówili tylko ciastka i kawę, więc chyba raczej nie ;)

  3. to dwulatka wie jak się zachować a staruszki już nie bardzo ;)

    • bo starsi narzekać to owszem, ale pokazać jak się powinno zachowywać to już nie bardzo, jakby przekonani, że im wolno więcej….

  4. ja to zawsze powtarzam, że starsi narzekają na młodych a skąd ci młodzi mają brać przykład? taka sytuacja….

  5. Teraz starsze osoby krzyczą i chcą być widziani dosłownie wszędzie. Nic dobrego to nie przynosi :/

  6. :) Kurcze, w miejscu gdzie pracuję dodatkowo też przez lato jest ogród z mini placem zabaw :) … bieganie z ciężką, pełną tacą pomiędzy, najczęściej niepilnowanymi dziećmi, wyrabia refleks :)

    podziwiam dzieci dopilnowane i te które szaleją na placu zabaw, pod okiem rodziców, albo spokojnie siedzą przy stole… ale jak wchodzą rodzice z dziećmi wychowanymi bezstresowo to… mam ochotę wziąć widelec i dziabać nim, nie, nie dzieci – rodziców… którzy najczęściej popijają kolejne piwa, a taki 4 – 5 latek lata gdzie chce, jak chce i jak szatan, przeszkadza innym gościom, a o tym, że wchodzi gdzie nie powinien to… raz nam taki gagatek wpadł prosto do kuchni przez przestrzeń za barem… miałam ochotę wytargać rodziców za uszy…

    • idąc z moją dwulatką do restauracji, przede wszystkim staram się abyśmy nie przeszkadzali innym gościom, sama nie chciałabym aby czyjeś dziecko mi przeszkadzało, biegało tuż obok mnie czy krzyczało
      moja córeczka jest malutka ale nie biega, nie krzyczy, albo siedzi na krzesełku albo bawi się tuż obok mnie – nie wyobrażam sobie innej sytuacji,
      ile to razy spotkałam się z sytuacjami opisywanymi przez Ciebie, a rodzice pięciolatka tłumaczą, że to przecież „tylko dziecko”
      brak słów po prostu

  7. Czasem tak bywa! My dorośli też mamy prawo do różnych zachowań. W związku z opisaną przez Ciebie sytuacją ważne jest wzajemne zrozumienie.

    • niestety u mnie ta grupka starszych osób zrozumienia nie znajdzie, każdego powinny obowiązywać elementarne podstawy, bez względu na wiek

      • A jakie podstawy obowiązują w letnim ogródku? Jest luz, podjechali, zachowywai się może głośno ale nikomu nie przeszkadzali. Swoje gadżety pewnie posprzątali by ktoś sobie nie pożyczył. Zwykle jest jest odwrotnie, dzieci potrafią byc tak glosne i hałaśliwe że głowa boli.

  8. Oj prawdziwy ten wpis… Mnie znów tego typu sytuacje irytują w komunikacji miejskiej, choć może nie o przeszkadzanie chodzi. A mianowicie o przepychanie się i ustępowanie miejsca. Często jeżdżę tramwajem czy autobusem i młodzi ludzie naprawdę CZĘSTO ustępują miejsca starszym osobom. Właściwie, to rzadko tego nie robią! I zdarza się, że starszy/a pan/i z chęcią usiądą, ale przy tym powiedzą „dziękuję”, uśmiechną się. Od razu cieplej na sercu, że się odrobinę pomogło. Ale zdarza się także, że taka osoba pcha się na Ciebie, depcze po nogach, ani „przepraszam”, ani nic, a jak się miejsce ustąpi, to potrafi jeszcze z wymownie mówiącym spojrzeniem „co tak długo?!” w stronę młodszego człowieka się zwrócić… a tak często się słyszy „taka ta młodzież niewychowana”…

    p.s. przepraszam za drobną reklamę, ale zapraszam Ciebie oraz innych na swojego bloga: http://www.anna-pisze.blog.pl

  9. Nie jest łatwo zdrowo się odżywiać, to wiąże się ze zmianą nawyków żywieniowych. Dawniej zawsze miałam z tym problem. Nie mogła znaleźć odpowiedniej diety a od lat zmagałam się z moimi kg. Brak mi było motywacji. Aż wreszcie znajoma poleciła mi coś rewelacyjnego!(idealnafigura.com/gberes). Nawet nie wiem kiedy zgubiłam te zbędne kg, wiem tylko, że nie głodowałam i jadłam ulubione potrawy a chudłam. Waga nie wróciła:)

  10. To gdzież to miało miejsce? To koszmarne zachowanie starych? W kościele, w szpitalu, w czytelni? Bo nie bardzo rozumiem. Z tego, co zrozumiałam byli na wycieczce rowerowej. Po drodze wpadli na kawkę do lokalu z ogródkiem. Trochę spontaniczności tak bardzo razi otoczenie? Lepiej posłuchać dyskusji wyluzowanej do granic możliwości młodzieży, a właściwie nastolatków. Przekaz łatwy do , bo najczęściej powtarza się kilka słów: k…a, ja p……e, poje…e i tak dalej w tym tonie.
    Na tym tle, spontaniczne zachowanie ludzi starszych w kawiarnianym ogródku wygląda koszmarnie. Po za tym, jakoś częściej się ostatnio spotyka narzekania młodych na starych, jak odwrotnie, a z obserwacji wynika mi, że wcale nie jest tutaj tak różowo i ta młodzież wcale nie taka święta i te mamuśki wcale tak bardzo nie zwracają uwagi na swoje pociechy… „źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie – o tak bym to podsumowała ;)” pozwolę sobie zacytować autorkę;)… Ja zaś, widząc – a nie jest to doprawdy widok częsty – wesołych i szczęśliwych starszych ludzi, czuję się znacznie podniesiona na duchu. Może ta starość wcale nie będzie taka straszna? Może i ja – kiedy nadejdzie – znajdę w niej trochę radości?

    • No nie wiem, czy stać będzie Cię na spontana i radość, jak trafi Ci się pod bokiem dobrze ułożona mamusia i córeczka:))

  11. Ogólnie jest problem z rowerzystami.
    Jeżdżą po chodnikach i rozpędzają przechodów, a przepisy zezwalają im na jazdę po chodniku tylko gdy są bardzo trudne warunki atmosferyczne.
    Nawet na przejściu dla pieszych nie schodzą z rowerów tylko gnają jak szaleni, a potem dziwią się, że kierowca samochodu potracił rowerzystę na przejściu dla pieszych. Skąd kierowca mógł się spodziewać na przejściu dla pieszych kogoś poruszającego się z prędkością 40km/h. Rowerzysty tam nie powinno być

    Brak kultury na chodniku przenosi się do innych miejsc.

  12. Wybacz, jednak denerwują mnie (wiecznie przedstawianie) przez Polaków podawanie skrajności.
    „Lepsza dla dziecka para homo niż rodzina patologiczna”, „lepiej, że jechał 200 km/h niż miałby wypadek przy 40-ce”, „lepiej niech młodzi spółkują na przystanku w biały dzień, niż mieliby kraść” i takie tam pierdoły! To wieczne zakłamywanie norm, prawd i przepisów stanowionych.
    Owszem, należy pochwalić zachowanie rodziców i ich dziecka oraz potępić zachowania starszych ludzi będących w grupie. Jednak przeciwstawianie ich zachowania i porównania nie mają sensu. To zwyczajna (sorry) głupota i typowo polskie narzekanie nie mające związku i powiązań logicznych.
    Przykro mi za te słowa ale tak odbieram Twój wpis

      • masz prawo, jak i zresztą pozostali odebrać wpis tak jak uważasz, nic mi do tego
        gdybyście przeczytali więcej wpisów to zauważylibyście, że nie ma tu tendencji do narzekania, są konkretne sytuacje – śmieszniejsze, bardziej błahe, głupie, mądrzejsze, poważniejsze – co akurat udało mi się dostrzec, zaobserwować, usłyszeć
        wpisy nie są posegregowane , nie maja związków ani powiązań logicznych – zatem wybaczcie, że tego się u mnie nie doszukacie
        to są moje odczucia, które po prostu przelewam w moim wirtualnym świecie
        za odczucia innych, np. zdenerwowanie nie jestem w stanie brać odpowiedzialności, co zresztą w dziale o czym jest blog napisałam

        spokojnego dnia dla Wszystkich :)

  13. Po pierwsze: jakakolwiek grupa w ilości 10 osób na małej przestrzeni ,narobiłaby zamieszania i hałasu ,śmiem przypuszczać ,ze młodsze towarzystwo byłoby głośniejsze.
    Po drugie : pijani ci rowerzyści byli ? awanturowali się? Z Twojego postu wynika ,ze prowadzili tylko głośną konwersację. Rozumiem ,ze powinni szeptać sobie do ucha,żeby nikomu nie przeszkadzać .A najlepiej ludzie w wieku starszym nie powinni (czyt, wpisy powyżej ) jezdzić na rowerach ,korzystać ze środków komunikacji publicznej. Zamknąć ich w domu i hej.

    • wpis ten na celu miał pokazanie, że głupawka może dopaść w każdym wieku, że nie jest to tylko domena młodzieży
      nigdzie też nie jest napisane, że starsi ludzie mają siedzieć w domu i nie korzystać z uroków życia – to tylko jedna sytuacja zaobserwowana

  14. Szkoda, że nie wykrzykiwali do siebie haseł typu „ale ta dzisiejsza młodzież niewychowana, nie to co za naszych czasów” :)

  15. Smutne, że tak to wyglądało… Ale tak sobie myślę, że to chyba jakaś zbiorowa głupawka była po prostu…

    • pewnie masz rację, przyszło rozluźnienie i odejść nie chciało ;)
      takie zachowanie świadczy, że głupawka jest niezależna od wieku ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>