szklanka wody

Malutka wioska na końcu świata.
Rowerem jedzie mieszkanka owej miejscowości.
Na przystanku staje autobus, z którego wysiadają ludzie.
Kobieta nie zachowała należytej ostrożności.
Nie upewniła się, przed wykonaniem manewru skrętu.
Wyjechała zza autobusu wprost pod koła samochodu.
Nie miała żadnych szans….
Tłum zebrał się od razu.
Policja, prokurator…
Wszystko trwa w nieskończoność…
Sprawca wypadku siedzi nieopodal samochodu całkowicie załamany.
Zdezorientowany…
Niepewny…
Jest sprawcą wypadku, jednakże nie chciał przecież zabić…
Ciepło.
Upał daje się we znaki.
Tłum również…
Nagle kobieta mieszkająca w domu tuż obok idzie po wodę.
I daje swojej córce, aby zaniosła mężczyźnie…
Tłum zamilkł, by chwili zawyć oburzeniem…
Oczy mężczyzny wyrażały pustkę…
I tylko biorąc wodę, bezmiernie zdziwiony wyszeptał „dziękuję”…

52 myśli nt. „szklanka wody

  1. – no tak… jak można pomoc komuś , kto zabił… ludzie tak szybko potrafią ocenić, skazać, pognębić…. szklanka wody… to szklanka zrozumienia

    • patrząc wówczas na człowieka, takie miałam wrażenie, że otrzymał nie wodę ale zrozumienie…

  2. czytając ten wpis przypomniała mi się scena z filmu „Pasja”, kiedy Jezus dźwigając krzyż po raz kolejny upada, a Weronika podchodzi i podaje mu picie ocierając twarz…

  3. Czytając ten wpis, zastanawiałam się, co ja bym w takiej sytuacji zrobiła? Przedstawione zdarzenie należy do tzw. ekstremalnych i każdy z nas zareaguje inaczej. Zgadzam się z moją poprzedniczką, że czasem trzeba być Weroniką. Jednak w większości pewnie bylibyśmy częścią tłumu, który piętnuje sprawce. Dziękuję za ten wpis, ponieważ skłonił on mnie do głębokiej refleksji i odpowiedzi na pytanie „Co ja bym zrobiła?” (http://e-galimatias.blog.pl/)

    • każdy reaguje inaczej, można dywagować, gdy sytuacja nie zmusza cię do działania… chcę wierzyć jednak, że w takiej sytuacji większość znajdzie w sobie jednak odrobinę ludzkiej twarzy i wykaże się empatią…

  4. W Twoim wpisie pokazano że nie zawsze winny kierowca, dlaczego zawsze o wszystko obwiniamy prowadzących pojazdy. Bardzo ładnie ze strony tej pani.

    • w tym przypadku kierowca nie miał żadnych szans – kobieta wyjechała mu wprost pod koła, ale i tak osąd tłumu jest jeden…
      rzeczona pani to moja Mama, która poszła po wodę i dała mi ją, bym zaniosła mężczyźnie… a gest jedyny i słuszny – mam bynajmniej taką nadzieję…

    • Tak, i zaraz na pewno „był pijany” albo „pod wpływem narkotyków”. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach winni są tylko kierowcy.
      Super zrobiłyście z tą wodą. Jakbym była świadkiem wydarzenia to też bym pewnie starała się wesprzeć faceta.
      Pozdrawiam :-)

      • punkt pierwszy – winny jest kierowca
        punkt drugi – gdy kierowca nie ma winy, patrz punkt pierwszy….

        to niby tylko niewinny gest, lecz myślę, że dużo znaczył dla tego mężczyzny…

        • Pewnie, że dużo. może wtedy jeszcze tego nie ogarnął, ale myślę, że przyjdzie dzień, kiedy doskonale zda sobie z tego sprawę.

  5. bo tak jest zawsze, że się oskarża kierowców a to nie jest reguła, że są winni wszystkim wypadkom….jak łatwo można kogoś osądzić i wydać wyrok. Szklanka wody tym razem okazała się szklanką człowieczeństwa

    • łatwo wydać wyrok, łatwo osądzać,łatwo oskarżać, ale gdyby to nas spotkało?…. przecież każdy z nas może się znaleźć w takiej sytuacji…
      i co wtedy? …

  6. Oj zaczęłaś z grubej rury, a ja taka nieobudzona. Ciężki temat. Znajoma miała podobnie. Facecik na skuterze wjechał jej pod koła. Śmierć na miejscu. Wyrzuty sumienia do końca życia, nieważne kogo to była wina. Miejscowi chcieli ją zlinczować.
    Twoja mama pokazała serce. Pięknie.

    • ciężki temat, ale porusza ważną sprawę, może nie warto wydawać wyroków, skoro nie jesteśmy sędziami…
      facet pewnie będzie się borykał, tak jak Twoja znajoma z wyrzutami sumienia do końca życia…

  7. Ludzie są okrutni.
    Jako nastolatka zostałam potrącona przez samochód. Cód, że żyję. Bardzo długo trwała moja rekonwalescencja. Nigdy nie miałam pretensji do sprawcy wypadku, chociaż do tej pory odczówam jego skutki. Przecież nikt o zdrowych zmysłach, nie chce umyślnie zrobić drugiemu człowiekowi krzywdy, pozbawić go życia.
    W takiej sytuacji należy wsółczuć wszystkim: ofierze oraz jej rodzinie ale również kierowcy auta.

    • Ta szklanka wody to było kilkaset kropli czegoś czystego w morzu brudnej nienawiści.
      Czasem nawet kilkanascie kropli czegoś czystego, co wsączy sie w naszą sponiewieraną złym wydarzeniem duszę, przywraca wiarę w sens dalszego życia.

  8. Jesteśmy tylko ludźmi…
    Nikt nie zastanawia się co w takiej sytuacji czuł kierowca, najprościej było naskoczyc na Niego tłumem gapiów!
    Zrozumienie, pomoc, współczucie? – przecież zabił!
    Nikt nie myśli, że ta kobieta nie żyje, a mężczyzna do końca życia będzie tkwił z myślami, że pozbawił kogoś życia! ALE PRZECIEŻ NIE CELOWO.

    Odnośnie ocen…
    Kilka miesięcy temu zginęła moja Koleżanka.
    Wracając z pracy spieszyła się na ostatni autobus, przebiegała przez ruchliwą ulicę…śmiertelnie potrącił Ją samochód.
    Bardzo głośno było o tym zdarzeniu, ale to co działo się po Jej śmierci to naprawdę brak taktu,kultury i wszelkich ludzkich odruchów. W ekspresowym tempie na forach internetowych pojawiały się informacje dotyczące wypadku, i komentarze czytelników…okropne, paskudne oceny innych względem nieżyjącej Koleżanki.
    Tak mi się nasunęło czytając Twój post…

    • do ferowania wyrokami tłum jest pierwszy, bo w tłumie siła, siła do zmiażdżenia człowieka… mężczyzna będzie żył z poczuciem, że przez niego zginęła kobieta do końca życia, ale co tam dokopmy leżącemu…

      a w internecie czytelnik jest anonimowy zatem hulaj dusza piekła nie ma, szkalujmy ile wlezie….

  9. W tej sytuacji najbardziej szkoda mi nie kobiety, która zginęła, a sprawcy wypadku… Nie jego wina, że ktoś niespodziewanie wjechał mu pod koła… I przez nieostrożność kobiety będzie do końca życia dźwigał na sobie olbrzymie wyrzuty sumienia… Ludzie, trochę wyobraźni na drogach..

    • pokrzywdzeni są wszyscy, kobieta przez własną nieuwagę nie żyje, jej rodzina cierpi, kierowca będzie borykał się z wyrzutami sumienia do końca życia, pośrednio jego rodzina również będzie cierpieć….
      chwila nieuwagi i tyle nieszczęść…

    • Zaraz, zaraz… Sprawcą wypadku była ta kobieta, która nie popatrzyła, nie sprawdziła, czy droga jest wolna, i wyjechała zza autobusu! Kierowca w tym opowiadaniu nie jest sprawcą, a ofiarą. Pomyślcie logicznie choć przez chwilę!

      • masz rację, że to ona jest sprawcą wypadku, nie mniej poszkodowani są wszyscy, każda ze stron

  10. ~Pani S., :

    Kiedy byłam nastolatką, los zaprowadził mnie do więzienia. Trafiłam tam w roli wolontariuszki, która uczestniczyła w spotkaniach z więźniami (kiedyś w końcu o tym napiszę). Tylko przez kilka, kilkanaście minut patrzyłam na tych ludzi, jak na kogoś, kto popełnił przestępstwo. Potem zaczęłam słuchać ich historii. Zrozumiałam, że często granica dzieląca te dwa światy bywa bardzo cienka. I to, że przestępca może mieć uczucia. Choć to wcale nie znaczy, że godzę się na zło.

    • w takiej pracy czy choćby wolontariacie trzeba się wyzbyć uprzedzeń…
      choćby tylko po to, aby spróbować zrozumieć, nie oceniać, nie wydawać sądy tylko zrozumieć, że tak jak to nazwałaś granica dzieląca te dwa światy jest niezwykle cienka…

      • I przestępstwo przestępstwu nierówne… Zlinczować najłatwiej, zrozumieć – to już dużo trudniej.

        • bo aby zrozumieć trzeba się wysilić,a do wydania osądu nie trzeba wkładać wysiłku…

  11. Przerażające. Dwie tragedie. Nawet nie podejmuję się oceniać. Kobieta nie żyje, mężczyzna musi z tym brzemieniem żyć!

    • racjonalne podejście do tej tragedii, nie oceniać nikogo… cały ten niepotrzebny wypadek daje do myślenia… przerażające dla każdej ze stron…

    • bo tak jest najłatwiej, gdy sprawa dotyczy nas samych już postępujemy zgoła inaczej…

  12. Ja wiem, jak bardzo nieempatycznie to zabrzmi, piszę to również nie mając za sobą żadnych doświadczeń chociażby podobnych. Ale…

    Ale jako kierowca samochodu naoglądałem się już zza kierownicy tylu – przepraszam – debili i idiotów, pieszych, rowerzystów czy jadacych autem, że ja to nazywam naturalną selekcją. Szkoda, że ci ludzie obciążają konsekwencją swojej głupoty innych, ale jednak… po prostu selekcja naturalna.

    Tak, zdaję sobie sprawę, że kobieta pewnie miała rodzinę, dzieci, męża…

    Kurcze, ja mam tak mocno wbite w głowę podstawowe odruchy, że jak przechodzę przez ulicę jednokierunkową, to i tak patrzę w obie strony… A jak mijam autobus stojący na przystanku, jadąc autem, to spodziewam się, że jakiś idiota może mi zza niego wyjść.

    • powiem Ci, że kobieta jechała rowerem z cmentarza, gdyż w tym dniu była rocznica śmierci jej męża… nie usprawiedliwiam jej, ale myślę, że mogła być zamyślona a tym samym przez własną nieuwagę zdarzyła się tragedia…

      nie mniej jednak może Twój komentarz może był nieempatyczny, jednak w sumie prawdziwy…

      • Jasne, mogła być zamyślona, pogrążona w smutku, wspomnieniach. Ale wiesz… Trzeba pamiętać o tak ważnych, podstawowych rzeczach, jak własne bezpieczeństwo.

        • ale oczywiście, że masz rację, zadbanie o własne bezpieczeństwo to podstawa – wcale nie neguję tego co mówisz, próbuję tylko wczuć się w sytuację i nie, nie usprawiedliwić, tylko … no właśnie co? zrozumieć? chyba tak…

  13. Wiem, że kiedy ginie człowiek to powinno się ugryźć w język i powstrzymać od złośliwości, ale już kilka razy miałam podobną sytuację, kiedy nagle rowerzysta bez dania jakiegokolwiek sygnału, a przede wszystkim sprawdzenia czy może, wykonywał skręt… I w opisanej przez Ciebie sytuacji rozumiem, że stała się tragedia, bo zginęła kobieta. Ale dla mnie większą tragedią jest to, że niczemu winny człowiek będzie musiał żyć do końca życia ze świadomością, że komuś odebrał życie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>