przewrażliwiona matka siejąca wkurw u żłobkowej opiekunki

1. Trzynastomiesięczne dziecko jest pierwszy dzień w żłobku. Matka po pracy odbiera maleństwo i pyta jak jadło. Zdziwiona opiekunka, że  nie umie jeszcze samo jeść. Matka mówi, że jeszcze nie za bardzo, bo jest za mała. Opiekunka informuje, że tyle ile się najadła. Sama, trochę rękoma a trochę widelcem…

2. Po pierwszym dniu w żłobku matka pyta jak było z zasypianiem Malutkiej.
Opiekunka oburzona:
-cały czas płakała, zasnęła dopiero jak przyszłam do niej, ale zaznaczam, że nie mamy czasu być stale przy niej i ją przytulać (wtedy w placówce było pięcioro dzieci, trzy opiekunki).

3. Matka zimą odbiera Małą a ta biega boso po kafelkach, gdy otwarte są okna.
Kaja się zatem matka i prosi, aby miała ubrane skarpetki.
Opiekunka stwierdza, że wszystkie dzieci biegają na boso.

4. Dyrekcja zachwala, iż w żłobku jest monitoring. Jest.
Albo cały czas wyłączony.
Albo jak już jest to widać tylko ćwierć sali.
Po pewnym czasie opiekunki robią przemeblowanie
i stawiają tam gdzie były zabawki meble. Zatem dzieci w ogóle nie ma widać.

5. Dziecko po prawie dwumiesięcznej nieobecności w żłobku spowodowanej chorobą, po raz pierwszy idzie na spacer wraz z innymi dziećmi.
Opiekunka przy odbiorze dziecka z pretensją informuje, że Mała nie umie iść w parze…

6. Dziecko ma czerwone i odparzone krocze. Matka nazajutrz prosi opiekunki, czy nie zechciałyby częściej zmieniać pampersy, bo Mała ma wrażliwe miejsce i cierpi przy tym.
Opiekunki stwierdzają wyniośle, że przebierają ją wtedy gdy jest konieczność.
Sytuacja powtarza się kilkukrotnie…

7. Matka odbiera niespełna dwuletnią Córkę, gdy w szatni ubiera Małą opiekunka atakuje krzykiem, że czas coś zrobić, bo Mała sika i cały czas trzeba ją przebierać!
Więc nazajutrz trzeba przynieść majteczki i legginsy i koniec z pampersami!
Na sugestie rodzica, że może poczekać gdy będzie cieplej na dworze, opiekunka stwierdza, że absolutnie i, że już czas.

8. Matka prosi opiekunkę, że póki dziecko nie nauczy się samodzielnie korzystać z nocnika, aby do popołudniowej drzemki i na spacery zakładały jej pampersa.
Przy odbiorze dziecka opiekunka informuje,
że Mała spała bez pampersa, ale się nie zsiusiała…

9. Pierwszy dzień nauki samodzielnego korzystania z nocnika. W plecaczku są tylko jedne majteczki i jedne legginsy… Pomimo, iż opiekunka twierdzi, że Mała dużo razu się „zeszczała” w gacie, czyli wychodzi na to, że dziecko chodziło w mokrych rzeczach.
Matka prosi, aby częściej przebierać córkę, w zależności gdy będzie zmoczona…

10. Drugi dzień treningu czystości. Matka odbiera Małą i pyta jak tam dziś było.
Opiekunka prycha i przewraca oczami:
- w ogóle na nocnik nie robiła, zeszczała wszystkie gacie i musiałam brać dwie pary od innej dziewczynki.
Matka delikatnie sugeruje, że może w takim razie jeszcze nie nadeszła ta pora na naukę.
Opiekunka :
- a J. jest młodsza i już robi normalnie!!
Matka podkurzona odpowiada:
-chyba zdaje sobie pani sprawę, że rozwój u dzieci przebiega na różnym etapie, i każde dziecko rozwija się indywidualnie!
Opiekunka wyszła ostentacyjnie z szatni bez słowa pożegnania.

Przykładów można by mnożyć, te dziesięć najbardziej matkę poruszyły…
Zatem od jutra Hanusia rozpoczyna nową przygodę, tym razem w przedszkolu…

61 myśli nt. „przewrażliwiona matka siejąca wkurw u żłobkowej opiekunki

  1. Młoda Polka, :

    Zagotowałam się. I potem słyszę od koleżanek żłobkowo-przedszkolnych wychowawczyń/opiekunek, jakie to matki mają fanaberie. One są jakieś skrzywione, serio, i leniwe jak jasna cholera. Wrrr! Dużo uśmiechu i samych miłych dzieci, nauczycieli w przedszkolu :)

    • tytuł wpisu trochę prześmiewczy, ale uważam, że dbanie o higienę dzieci nie jest jakimś szczególnym wymaganiem z mojej strony, ze strony „przewrażliwionej” matki, bo tak mnie traktowały…
      Córeczka już do tego żłobka uczęszczać nie będzie i mam nadzieję, że w przedszkolu będzie tylko lepiej :)
      pozdrawia ciepło „przewrażliwiona matka ” :)

  2. szlag by mnie trafił i skończyło by się normalnie awanturą, jak spokojna bywam i potrafię wszystko zrozumieć, no prawie, tak tego mój mózg nie obejmuje

    miałam dwójkę dzieci w żłobku – opieka tak fantastyczna, że słów brak plus ciepło dla dziecka, naprawdę

    a jak czytam co piszesz to gotuje się we mnie – może co niektóre mogłyby zmienić pracę?

    • jutro jadę złożyć rezygnację i porozmawiać z dyrektorką, do rezygnacji dołączę pisemne wyjaśnienie całej sytuacji argumentując swoje postępowanie obawą o dzieci pozostałe w żłobku, przykra jest ta sytuacja i niepotrzebna, szkoda mi Córci, bo przyzwyczajona już była a teraz ponownie będzie musiała się przystosować…

      budujące jest, że nie tylko mnie ta kumulacja przypadków poruszyła, bo wychodzi na to, że jednak nie jestem przewrażliwiona…

      • a masz jakieś inne wyjście? nie masz

        w tym wszystkim szkoda maluchów, naprawdę

        • no niestety nie miałam innego wyjścia, dlatego też tak postąpiłam…
          a niestety najbardziej żal dzieci…

  3. ~Paulinka, :

    Panie pracujące jak widać mają zbyt dużo obowiązków przy parzeniu sobie kawy…. Wiesz, zagotowało się we mnie od samego czytania. Nie wiem czy byłabym taka cierpliwa przeżywając to. Jej zasrany obowiązek dbać o dziecko, gdy jest pod jej opieką czy to jej się podoba czy nie. Ja zgłosiłabym skargę na tą panią i zgłosiła do kuratorium, bo chyba ta pani nie powinna mieć styczności z tak małymi dziećmi.

    Hanusia idzie do innej placówki?

    • napisałam już wszystko co leży mi na wątrobie i co mi się w jej zachowaniu nie podobało i jutro to przekażę dyrektorce placówki…
      jedno jest pewne opiekunka nie powinna pracować z malutkimi dziećmi…

      udało mi się załatwić dla Hanusi przedszkole i jutro pójdzie pierwszy raz, ale tylko na pół dnia, żeby przyzwyczaiła się do nowej sytuacji….

      • W przedszkolu powinno być lepiej :-) Tam już są nauczycielki a nie opiekunki. Ale jakieś wymagania na pewno będą miały…
        Powodzenia!

        • Musi być lepiej bo gorzej mam nadzieję być nie może…
          A wymagania wiadomo normalna rzecz byleby dostosowane do wieku i rozwoju dzieci,..

          • Myślę, że na pewno nie będą miały wyimaginowanych wymagań. Chyba że trafi się jakaś jędza przed emeryturą…
            Jak pierwsze dni w przedszkolu?

          • myślę, że nie będzie tak źle ;)
            opinie są bardzo pozytywne, kilku koleżanek dzieci tam uczęszczają i sobie chwalą ;)
            a pierwszy moment był nadspodziewanie dobry, Mała początkowo w szatni nie chciała dać sobie zdjąć kurteczki, jednak już w sali po tym jak pani przyszła przytuliła się do niej i poszła do dzieci, więc jest dobrze :)

  4. Zdecydowanie za dużo tych sytuacji a jak pisałaś, to nawet nie wszystkie :(. Trzymam kciuki, żeby teraz było już tylko lepiej!

    • dużo za dużo tych wszystkich niedobrych przypadków, ale wierzę, że będzie już tylko lepiej :)

  5. Coś mnie trafiło, jak przeczytałam! Mam w tej chwili 27-miesieczną córeczkę i szczerze ciesze się, że nie musiałam jej oddać do żłobka, bo gdyby tak trafiła, to bym chyba siedziała za pobicie opiekunek z Bożej niełaski.
    Co to za wymaganie, by 13-miesięczne dziecko jadło… widelcem?!!!
    Dzieci żegnają się z pieluchą w różnym wieku – moja córa, wcześniak, niestety jeszcze nie zawsze kojarzy nocnik, choć już ileś razy zdołała ładnie się na niego załatwić. Z kategorycznym odstawieniem pieluch przynajmniej na dzień czekamy na cieplejsze dni i nie panikujemy

    Pozdrawiam serdecznie!

    • spójrz, Ciebie coś trafiło czytając tylko to, a my musiałyśmy to jakoś przejść, ale liczę na to, że w nowym miejscu Córeczka szybko się zaaklimatyzuje i nie trafi już na taką „opiekunkę”…
      pozdrawiam ciepło i ściskam Twoją Córeczkę :)

  6. W głowie mi się nie mieści, że jeszcze takie placówki wychowawczo – opiekuńcze istnieją! To brzmi jak opowieść z kosmosu. Rezygnacja to najprostsza rzecz, najwyższy czas zmienić zwyczaje w tym żłobku. Wszystko zależy od dyrektorki i czego wymaga od swojego personelu. Moje dziecko do żłobka nie chodziło, ale w przedszkolu było tak jak wcześniej pisałam. Dziecko było przytulane, przebierane, nauczyło się samodzielnie załatwiać, jeść, nie mówiąc o wierszykach i tych innych rzeczach. Wychodząc z przedszkola często się wracało, aby uściskać panie na pożegnanie. Dziewczyno czas zmienić, albo dyrektorkę, albo personel, albo jedno i drugie. Naprawdę było tak piszę nic nie ściemniam!

    • wierzę Ci na słowo, że w Twoim przedszkolu było tak jak piszesz, niestety my za pierwszym podejściem nie miałyśmy tyle szczęścia…
      piszesz, że rezygnacja to najprostsza rzecz- ale oddałabyś dalej dziecko pod opiekę, po zwróceniu entym razie co Ci się nie podoba? i po złożeniu skargi do dyrektorki? ja nie miałam tyle odwagi, aby eksperymentować z moją Malutką…
      bo nie wierzę tej babie, że skoro do mnie odzywa się agresywnie, jak będzie traktować moje dziecko…

      a po pierwszym spotkaniu z opiekunką w przedszkolu mam pozytywne wrażenia, Córeczka widząc kobietę po raz pierwszy pobiegła się przytulić, więc mam nadzieję, że to dobry znak na przyszłość :)

  7. Reasumując: dziecko jak najdalej trzymać od takich miejsc, a taki personel (bez powołania, bez uczuć, bez zrozumienia psychologii dzieci) – trzymać jak najdalej od dzieciaczków. Najlepiej trzymać takie „opiekunki” w klatce, za kratami. Na bosaka. I przy otwartym oknie zimą.

    Pozdrawiam!

    • amen!
      właśnie takie mam odczucia i dlatego też zabrałam Córcię od tego potwora bez uczuć i empatii…

      przyjemnego dnia życzę :)

  8. Idzie do przedszkola?
    A te sytuacje, to się po prostu w głowie nie mieści, dobrze, że o tym wszystkim piszesz..

    • dziś jest pierwszy raz w nowym miejscu, po kilku godzinach ją odbiorę, ale przy pierwszym kontakcie z nową opiekunką mam jak najlepsze wrażenie, Córeczka pobiegła się przytulić więc teraz będzie tylko lepiej :)

  9. ~Monika73, :

    O Matko Święta!!! Jestem w szoku po tym co czytam :/
    Dziwię się, że dopiero teraz ta decyzja….

    • początkowo próbowałam rozmawiać, prosić, sugerować delikatnie co mi się nie podoba, ale już żądania kategoryczne nauki czystości i agresywne zachowania wobec mnie nie mogły być dłużej tolerowane, stąd ta decyzja…

  10. Pomyliłaś tytuł. „Niekompetentna opiekunka żłobka wkur…ia matkę dbającą o swoją córkę”. Nie dziwię się, że zmieniasz miejsce. Ja bym jeszcze kobiecie wygarnął, że to przez jej niekompetencję…

    • tytuł celowo prowokacyjny…
      nie mniej jednak dziś idę na rozmowę z dyrektorką, przy której ponoć ma być „opiekunka”, której powiem na odchodnym, że dla jej dzieci w przyszłości, życzę takiej samej opieki jaką ona zafundowała mojemu dziecku….

        • brak kompetencji ale też zwyczajnie brak kultury osobistej i szacunku dla drugiego człowieka…
          nie mówiąc już o zrozumieniu psychiki i rozwoju małego dziecka…

      • Mam prosbe !!!!!! Prosze nie zyczyc tak zle dzieciom tej pani opiekunce !!!!!! Prosze jej zyczyc , aby nigdy nie miala dzieci,bo nie nadaje sie na matke !!!!!!!!! Ma zero empatii,ktora jest niezbedna w takiej pracy !!!!!!!!! I przepraszam, ale napisze to !!!!! Jest polglowkiem !!!!!!! Jak mozna tak traktowac male dziecko, ktore jest w obcym miejscu, z obcymi ludzmi i nie potrafi sobie poradzic z trudna dla siebie sytuacja !!!!!!! Sytuacje, ktore pani opisala sa skandaliczne !!!!!!!! Zycze Hanusi aby ja nigdy wiecej takie ZLO nie spotkalo !!!!!!!!!! Serdecznie pozdrawiam !

    • niestety trzeba liczyć na to, że nie wszystkie opiekunki takie są i gorąco wierzyć, że powierzając opiece osobie obcej swój najcenniejszy skarb ta osoba będzie sprawowała prawidłową opiekę nad dzieciątkiem…

    • Prosze nie martwic sie na zapas !!!!!! Moja trzyletnia wnusia chodzi do fajnego przedszkola, czasem placze jak corka ja zostawia, ale panie opiekunki troskliwie sie nia zajmuja i po 5 minutach jest spokoj, usmiech na twarzy i zabawa z dziecmi !!!!!!!! Sa tez bardzo FACHOWE panie opiekunki !!!!!!!! Na szczescie !!!!! Pozdrawiam !

  11. Brak słów!!! Mój mały ma 19 mc i też chodzi do żłobka ale to co ty tu opisujesz to nie ma nic wspólnego z tym co dzieje się u niego w zlobku. Oczywiście też robi jeszcze w pampersa i nie wolą na nocnik ale nikt mi nie zasugerował nawet że to już czas aby go tego oduczyc a ją tak jak ty czekam na lato żeby się za to zabrać. Z jedzeniem jest tak że oczywiście dają dzieciom sztućce i chcą żeby jadło same ale obok siedzi opiekun i pomaga im jeść to jest przecież normalne że te maluchy same się nie najedza!!!! W przypadku mojego syna mamy trochę problemu bo jest niejadkiem i to właśnie ze żłobka nieraz do mnie dzwonią lub informują przy odbiorze malucha że użyli wszelkich możliwych sposobów ale niestety dziecko nic nie zjadlo więc podali mu np mleko w butelce i prosili żeby go w domu obserwować czy ten brak apetytu jest spowodowany pojawieniem się nowych zabkow czy może to jakaś infekcja gardła.Codziennie też gdy odbieramy nasze dziecko jesteśmy w skrócie informowani co robiło nasze malenstwo przez te godziny spędzone w zlobku jak się zachowyealo danego dnia i jak się czuło tzn czy było smutne radosne czy rozdraznione i nie my prosimy o te informacje to się stało rytuałem i codziennie tak jest więc jak czytam co ty piszesz to mnie krew zalewa!!! Ale Bogu dzięki że przeniosłas Hanusie bo szkoda tej pogodnej dziewczynki!!! Powodzenia w nowym środowisku!!!!

    • to co piszesz powinno być normą u przedszkolanek, a u pań ze żłobka, do którego uczęszczała Mała było prawie kosmosem, o wszystko musiałam sama dopytywać, nigdy nie zdarzyło się tak, że same zagadały, chyba, że powiedzieć coś złego na Małą, tzn. „że ryczała”, czy ” się zeszczała”…
      przykro słyszeć takie słowa, dla nich to tylko jakieś dziecko a dla mnie cały świat…
      ale po takich przygodach wierzę gorąco, że będzie tylko lepiej :)

  12. o.O Masakra! Nie mam dzieci, ale gdybym miała, to skarga by poszła do góry, a jak nie poskutkowałoby, to bym doniosła jeszcze wyżej, bo to dotyczy nie jednego dziecka, a kilku czy kilkunastu.
    Wiem, że dzisiaj ciężko z pracą, ale przy dzieciach trzeba mieć cierpliwość, a praca powinna być powołaniem.

    • dziś idąc na rozmowę z dyrektorką przygotowałam sobie pisemne wyjaśnienie tak nagłego zabrania dziecka z placówki, nie z mściwości, ale z uwagi na dobro dzieci które tam pozostały i być może rodzice dalej nie będą nic robić, bo obawiają się o swoje skarby…
      ktoś kto decyduje się na pracę z dziećmi, wie z czym to się wiąże i winien cechować się cierpliwością i niezwykłą empatią…

  13. Heh stanę w obronie przedszkolanek z racji zawodu ;)
    normalne przedszkolanki tak się nie zachowują. Traktują dzieci jak swoje dbają o nie.

    Nigdy nie miałam problemów z przebieraniem dzieci. to było wpisane z zawód.- ta Twoja opiekunka jakaś psychodeliczna.

  14. ~Tata Maji, :

    Absurdalna i zupełnie subiektywna opinia jednej „przewrażliwionej” matki. Moja córeczka (lat 3) również chodzi do tego żłobka, do tej samej grupy i do niedawna była koleżanką Hani. Mieliśmy przygodę z trzema przedszkolami i gdyby nie Pani, o której pisze „przewrażliwiona” moja córka nie zaakceptowała by tak tego miejsca. Pani jest najbardziej oddaną swej pracy osobą jaką znam (a sam zatrudniam ich 20). Widać, że jak nic nie dzieje się na blogu trzeba przekoloryzować fakty i już afera gotowa. I zainteresowanie większe. Może faktycznie w zamian za przesiadywanie nad wymyślaniem niestworzonych historii zająć się dzieckiem? Polecam z autopsji – warto.

    • Zapisując córkę do żłobka liczba dzieci wynosiła :3, w tym Pańska Córka.
      Nie mnie oceniać i dociekać dlaczego jedne dzieci traktowane są lepiej inne „inaczej „, wczoraj dowiedziałam się , że rodzice jednego chłopca również przenieśli syna z tego żłobka , z uwagi na., określmy to różne uwagi…
      Cieszę się bardzo, że Pańska Córka jak i Państwo jesteście dobrze traktowani, nie mniej z jakichś powodów jest to trzecia tego typu placówka- odważę się postawić retoryczne pytanie , czy w poprzednich może nieodpowiednia była któraś z opiekunek dla Córki ? A może dla innych to była najlepsza pani pod słońcem ?,..

      Nazywa Pan to absurdalną i zupełnie subiektywną opinią,- skłonna jestem przyznać rację drugiej części zdania, jak najbardziej ten blog jest subiektywnym spojrzeniem na rzeczywistość , co zresztą zaznaczam na samym początku….

      A zarzut co do nie poświęcenia Córce odpowiedniej ilości czasu i poświęcając mój prywatny i osobisty czas na „bzdury” jakim jest pisanie bloga pozwoli Pan, że pozostawię bez komentarza gdyż zarzut ten jest poniżej każdego poziomu,..

      Z pozdrowieniami dla Państwa i Córki życzymy my…

  15. ~Magda M, :

    Dziwne to wydaje się oskarżanie opiekunki, nie znając sytuacji z obojga stron… czytając zarówno bloga jak i komentarze, odnoszę wrażenie, iż są jednostronne i niesprawiedliwe. Wierzyć mi się nie chce, że jedna opiekunka, niby taka agresywna , zła, niekompetentna, niedoświadczona tyle czasu pracuje w żłobku, nie było na nią żadnej skargi, wręcz same pochwały. Wychowawcy w żłobku są kontrolowani przez przełożonych, nie sądzę by Pani dyrektor osoba doświadczona nie ma zastrzeżeń do jej pracy. Proszę, o zastanowienie się nad swoimi komentarzami, są krzywdzące i godzą w dobre imię zarówno żłobka jak i jego pracowników.

    • Dziwna jest ta cała sytuacja z tym mogę się zgodzić,.
      każda Strona ma prawo do własnej opinii – nie przeczę.
      nie podaję tu absolutnie żadnych danych , ani opiekunki ani żłobka .,.
      Pani Dyrektor jest osoba jak najbardziej kompetentną i sprawiającą wrażenie osoy znającej swój fach i lubiącej dzieci i rozumiejącej rodziców …
      jedna opiekunka, najbardziej lubiana przez dziecko z dnia na dzień zrezygnowała – sama byłam świadkiem jak ją potraktowała na odchodnym opisana opiekunka
      Druga jak najbardziej fajna, nic jeżeli dobrze się doczytać o niej złego nie napisałam,?

      A mam pytanie kto będzie się skarżył do dyrektorki na opiekunkę pozostawiając swoje dziecko pod jej opieką?….
      Wybacz za stwierdzenie ale chyba nikt komu zależy na dziecku…

      • ~Magda M, :

        Faktycznie, najlepszym rozwiązaniem jest szykanowanie opiekunki w internecie pod ciekawym pseudonimem, to się nazywa miłość do dziecka. Bądźmy dorosłymi ludźmi i tak należy załatwiać, jakże trudne i kontrowersyjne sprawy. Oskarża Pani, tylko jedną opiekunkę, może tylko i wyłącznie dlatego, że zwróciła Pani uwagę.

        • konstruktywne zwrócenie uwagi oraz wymagania dostosowane do etapu rozwoju emocjonalnego dziecka jak najbardziej są wskazane, jednak nie zgodzę się na odzywanie się słowami „zeszczana w gacie” ” jakie ona kupy robi, to nie jest normalne” oraz agresywne zachowanie jest niedopuszczalne..

          opinia o opiekunce jest wydana na podstawie subiektywnych odczuć matki a opiekunce życzę aby jej dziećmi w przyszłości zajmowała się taka osoba jak ona jest…

  16. ~Kochająca mama, :

    Typowa „ przewrażliwiona ” matka, której brakuje uwagi i pomysłu na siebie…radzę się zająć dzieckiem, pracować z nią a zarazem dawać jej lepszy przykład iż obecnie. Uważam, że jeżeli ma się jakieś zastrzeżenia do pracy opiekunki, należy załatwić to z dyrekcją i samą opiekunką, a nie wypisywać to na blogu… kto w ogóle to czyta i komentuje, wstyd. Dorosła kobieta, polecam zastanowić się nad swoim zachowaniem.

    • Drugi nieprzychylny komentarz z tego samego komputera , o tym samym adresie IP daje do myślenia,.

      No cóż pozostawię to bez komentarza, tym bardziej, że dziś sprawa wypłyneła u dyrektorki a jedna osoba podała adres mojego bloga…

    • ~Miszmasz, :

      Cyt : …kto to w ogóle czyta i komentuje,wstyd. A ja się pytam,przepraszam co w takim bądź razie Kochająca mama tu robi ??? i dlaczego jak inni komentuje wpis?

      • „Kochająca mama” to … niech wie, że ja wiem kim ona jest… :)
        wstyd, że ONA się tak zachowuje…

  17. Obrońcy placówki się znaleźli i nagle jacy wszyscy zorientowani :) Ja powiem tak ile ludzi tyle opini nie twierdze że ktoś nie może być zadowolony dyrekcja niestety zawsze chroni swoich a ptoem dochodzi do tragedii ( cofnijmy sie wstecz do zeszłego roku i jeszcze zeszłego troche afer wyszło ludzie z kilku letnim kilunastoletnim doświadczeniem w zawodzie. My żłobek mieliśmy świetny i gdyby nie przeprowadzka nie zabrałabym małej z tamtąd do końca 3 lat. Każda opiekunka z powołaniem nigdy żadnych pretensji o pampersy moja mała sie odpieluchowała jak miała 2,5 roku wtedy załapała i było okej nic nasiłe zero pośpiechu. W przedszkolu do którego sie przenislismy cos nam przestało pasować po kilku miesiącach ale apogeum przyszło we wrzesniu w 2 połowie jak mała budziła się w środku nocy w krzykiem i błaganiem żeby nie iśc od rpzedskzola że się boi droga do rpzedszkola to był jeden wielki krzyki tak tydzień po tygodniu zorganizowaliśmy babcie i prababcie do opieki sobie urlopy i po tygodniu zawitała d nowej placówki na odchodne usłysząłam od dyrketorki ze przesadzamy serio ? moim zdaniem ani troche wrecz zbagatelizowałam sprawe o 7 dni ale faktycznie myślałam że to histeria

    • moja córeczka chodziła do żłobka od lipca ubiegłego roku i codziennie gdy tylko skręcałam na tę uliczkę rączkami machała i wołała „nie, nie, nie!”…
      zgadzam się, ile ludzi tyle opinii – jednak łatwo oskarżać mnie jako matkę, nie będąc w mojej sytuacji…

  18. ~Mama z Belgii, :

    Hmm, moja Malutka chodzi tutaj w Belgii do żłobka odkąd skończyła pół roku. Strasznie mnie to bolało, no ale niestety mam dobrą pracę i musiałam do niej wracać. Na szczęście tylko na część etatu.
    Strasznie się bałam żłobka, ale jest super. Opiekunki i opiekunowie są bardzo troskliwi i pomocni. Taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Właścicielka jest otwarta na komentarze i sugestie. Organizuje imprezy dla rodziców i dzieci np. w Mikołajki, św Wielkanocne czy grilla w wakacje. Zazwyczaj jest w placówce 2-3 dni i można do niej podejść, porozmawiać. Sama też ma wspaniały kontakt z dzieckiem.
    Zawsze jak Mała wraca dostaję szczegółowego maila co robiła, co jadła, ile spała i kiedy były zmieniane pieluchy. Opiekunowie zawsze wypełniają moje polecenia, a jeśli nie, to związane jest to raczej z nawałem pracy niż z ignorancją. Zawsze przepraszają jak czegoś nie dopilnują lub przeoczą.
    Był czas, że Mała nie spała z innymi dziećmi to zorganizowali jej osobny pokoik gdzie spała sama i nikt jej nie budził.
    Dzieci rysują, malują, tańczą. Naprawdę, jestem bardzo zaskoczona jak ona tam fajnie funkcjonuje.
    Oczekujemy drugiego dziecka i z cały spokojem serca zaprowadzę je do tego samego żłobka.
    Więc, jak widać jak się chce to można. Kwestia dobrania dobrej ekipy i po prostu podejścia

    • wszystko to o czym piszesz jest w przedszkolu do którego teraz Córeczka zaczęła uczęszczać – koleżanki zachwycone i w samych superlatywach się o nim wypowiadają, więc liczę na to, że Mała szybko się tam zaaklimatyzuje :)
      ale jak to dobrze określiłaś – jak się chce to można i tylko od podejścia zależy…
      niestety dla niektórych jest podział na dzieci „lepsze” i pozostałe… a to jest nie do zaakceptowania…

  19. Nie wierzę w to, sama pracuję w przedszkolu, przy którym jest żłobek i żadna z nas nie odezwałaby się w ten sposob do rodzica, bo zwyczajnie wyleciałaby z pracy! musimy być mile, uśmiechnięte i robić to, co chcą rodzice, więc te opowieści są z innego świata:)

  20. ~Jolanta, :

    Moi drodzy – ten kij ma dwa końce. Rzeczywiście opiekunka w żłobku nie wykazała się ani kulturą, ani życzliwościa, ani obowiązkowością. Moim zdaniem należało wcześniej porozmawiać z dyrektorką. Nie było jej przy rozmowach z rodzicami i jeśli żaden z nich nie poinformował jej o zachowaniu tej kobiety, to skąd miała o tym wiedzieć? A skoro jest osobą kompetentną i o właściwym nastawieniu do dzieci, to wierzę, że zadziałałay w taki sposób, aby opiekunka nie mściła się na dziecku. Może nie miałaby okazji – może byłaby zwolniona.
    Jestem matką trójki dzieci, które dość późno osiągnęły samodzielność w korzystaniu z toalety, ale dopilnowaliśmy, ay do przedszkola poszły już bez pampersów. Wykorzystaliśmy na to okres lata, kiedy pogoda sprzyjała takim działaniom. Robiłam to świadomie, ponieważ sama pracuję w przedszkolu i wiem, jakim problemem może być brak samodzielności w tym zakresie – i dla dziecka i dla personelu. Gdy grupa liczy sobie 25 dzieci, a jeszcze we wrześniu przeżywają one adaptację do nowego miejsca, to bywa, że dziecko w potrzebie musi poczekać kilka minut, bo nauczycielka własnie pomaga innemu maluszkowi lub trzyma na kolanach kilkoro dzieci, które musi spokojnie zdjąć z kolan, zapewnić im poczucie bezpieczeństwa i nie zawsze ma pomoc. Wspaniale, gdy rodzice współpracują. W bieżącym roku szkolnym mieliśmy trójkę dzieci, które przyszły z pampersami. Z informacji rodziców wynikało, że nie są bezwzględnie konieczne. Od razu więc odmówiłyśmy zakładania ich, ale otoczyłyśmy te dzieci szczególną uwagą. Nikt ich nie wyśmiewał, gdy się zsiusiały – wręcz pocieszałyśmy, gdy stanowiło to dla nich problem. W ciągu miesiąca opanowały tę umiejętność. Nie wyobrażam sobie takiego zachowania, jak opisane tu zachowanie opiekunki (włącznie ze słownictwem). Zawsze staramy się wspierać nie tylko dzieci, ale i rodziców, którzy też bardzo przeżywają pobyt dziecka w przedszkolu.
    jeszcze drobna rada – dla ułatwienia treningu czystości warto zadbać o wygodne, łatwe do zdejmowania ubranko – spodenki w gumkę, nic sztywnego – dziecko się wtedy nie zrazi, a szybsze chocby drobne zwycięstwo, za które zostanie nagrodzone pochwałą zmobilizuje je do dalszej nauki.
    Powodzenia!

    • nie mam jakichkolwiek pretensji do dyrektorki, gdyż nie wiedziała o całej sprawie, próbowałam załatwiać sprawę polubownie z „panią”, jednak gdy sprawa się zaostrzyła to po prostu zabrałam Małą stamtąd i wtedy poinformowałam panią dyrektor o powodach, u tej „pani” od początku zauważalne było faworyzowanie jednych dzieci, nie chcę dociekać z jakich powodów, bo to już nie mój interes…
      a rady przyjmuję i za miesiąc wdrożę w życie :)
      dziękujemy i pozdrawiamy :)

  21. Biedne te dzieci, ktore juz w wieku 13 miesiecy oddawane sa na wychowanie obcym. I jesli juz mowa o emocjonalnym rozwoju to takie male dzieci wogole nie sa dostosowane do takiej rozlaki i nie sa w stanie jej pojac.Wiem takie czasy, ale to troche smieszne jak matka niby probuje zwrocic uwage opiekunce, ze dziecko jeszcze nie jest emocjonalnie gotowe do korzystanie z nocnika a jednoczesnie sama popelnia jeden z najgorszych bledow- oddaje je obcym na wychowanie na piec dni w tygodniu ca. 8 godzn dziennie!!!!!! Biedne dzieci. I co taka Mama oczekuje? Kazdy ma swoje metody wychowawcze.I skoro oddala swoje dziecko, to musi te metody zaakceptowac.

    • zamurowało mnie czytając Twój komentarz …
      ” oddaje je obcym na wychowanie na piec dni w tygodniu ca. 8 godzn dziennie!!!!!!” – no popatrz wyrodna matka jestem, że musiałam wrócić do pracy,
      przyznam, że fajnie byłoby posiedzieć w domu z dzieckiem, ale nie wszystkich stać na to rara by siedzieć w domu,
      poza tym pracuję właśnie po to by mojemu dziecku nic nie brakowało….

      idąc Twoim tokiem myślenia, rodzice dziecka które rozpoczyna edukację szkolną nie powinni mieć żadnych uwag co do metod nauczycieli, skoro ODDALI je do szkoły powinni wszystko przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza, nauczyciel krzyczy – ma prawo, to jego metoda, nauczyciel wyzywa – ma prawo, to jego metoda , itd….
      i nic ci rodzicu do tego, skoro wysłałeś dziecko do szkoły…

      ciśnie mi się jeszcze sporo uwag na klawiaturę, ale chyba nie chce mi się więcej komentować Twego komentarza …

    • rara !!!!!! A co to za kretynski komentarz ?????!!!!! Dlaczego mama, ktora oddaje swoje dziecko do zlobka pod OPIEKE , bo MUSI wrocic do pracy , musi godzic sie na warunki,ktore wymysla pani „opiekunka”??????!!!!! A gdyby to bylo Twoje dziecko ?????!!!!! Pani autorko tego bloga,prosze sie nie przejmowac takimi glupimi wpisami !!!!! Widac jakies glupie trolle zawitaly i tutaj !!!!! Jak mi przykro !!!!!! Pozdrawiam !!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>