o tym kto decyduje za rodziców i dlaczego nie powinien

Matka odbiera Córeczkę ze żłobka.
W szatni ubiera Małą.
W drzwiach staje opiekunka.
Zakłada ręce i tonem oskarżycielskim mówi:
-tak dalej być nie może! coś z tym trzeba zrobić!
Matka wymownie patrzy na kobietę i
nie wiedząc czego się może spodziewać pyta o co chodzi.
Nigdy się nie skarżyły na Małą, nie mówiły,że kogoś bije czy źle się zachowuje.
Wręcz przeciwnie chwaliły, że Mała jest taka radosna i kontaktowa.
Opiekunka kontynuuje:
-czas skończyć z pampersami, Hania raz naszcza i od razu trzeba ją przebierać, a jak się jej nie przebierze to jest obsikana! Poza tym to nie jest normalne!
Jakie ona kupy robi! Ograniczyć jej słodycze!
Jutro mają być majteczki, legginsy! Czas skończyć z tym pampersem!
Matkę,która zawsze wie co ma odpowiedzieć zatkało.
Zatkało tak, że nic nie powiedziała.
Ubrała Córkę i wyszły.

W domu gdy przebiera Małą zauważa, że ma znowu czerwone i podrażnione krocze.
A już kilka razy prosiła, żeby częściej zmieniały pieluszki.
Aby taka sytuacja się nie powtórzyła.
To tym razem postanowiły zaatakować.

I biła się matka z myślami cały wieczór co zrobić.
W końcu to rodzic winien zdecydować kiedy ma nastąpić ten moment.
To rodzic płaci za pampersy, więc nie powinno ich obchodzić ile ich zużyje.
Opiekunka zatrudniając się w żłobku dostała zakres obowiązków,
w którym jasno jest napisane dbanie o higienę dzieci poprzez zmianę pieluszek
w zależności od potrzeb maleństwa.
Opiekunka zatrudniając się w żłobku zdawała sobie sprawę ze specyfiki pracy.
Że są to maluszki wymagające wsparcia we wszystkim.
Że to nie są przedszkolaki.
I bili się matka i ojciec z myślami.
Początkowo pomyślała matka, że skoro Córeczka
nie ma jeszcze dwóch lat ma jeszcze czas na naukę.
I myślała, że im pokaże.
Że nagada.
Że nie zgodzi się, na takie stawianie sprawy przez obcą kobietę.

I doszła matka do wniosku przebierając swoją Córeczkę,
że nie ma innego wyjścia jak zgodzić się na naukę.
Aby nie doszło po raz enty do sytuacji podrażnień.
Bo Malutka w majteczkach pokaże, że ma mokro to ją przebiorą.
I nie nagada matka opiekunce, bo jest jedna przewaga.
Córka jest ponad osiem godzin pod jej opieką…

101 myśli nt. „o tym kto decyduje za rodziców i dlaczego nie powinien

    • no właśnie nie wiem w czym problem, skoro to jest taka placówka i nie ma co się dziwić, że dziecku trzeba zmieniać pampersy…
      tym bardziej tak małemu – niespełna dwuletniemu…

  1. Co za znieczulica… ja nie wiem dlaczego niektóre baby wybierają takie a nie inne zajęcie w życiu.

    • gdyby kobieta pracowała w przedszkolu ma prawo wymagać pewnych rzeczy, tym bardziej umiejętności samodzielnego załatwiania potrzeb fizjologicznych, jednak zatrudniając się w żłobku dostała zakres obowiązków, w którym jasno jest określone co trzeba robić…
      z drugiej strony ciekawe jakby się czuła gdyby ją i jej dziecko tak ktoś potraktował, no ale narazie dzieci nie ma…

  2. – ale przecież taka znieczulica jest wszędzie… w żłobku jak piszesz, w przedszkolu, są te lepsze dzieci i w szkole też jest podobnie, te bardziej lubiane i te mniej… moje dzieci akurat są w szkole i też bym mogła wiele na ten temat… a przecież dziecko jest pod opieką takich instytucji kilka godzin w ciągu dnia i jak tu zadzierać….- co do tego żłobka , to może i dobrze mama pomyślała, że jak nie założy pieluszki , a dziecko się zesika to będzie częściej przewijane, tylko , czy oby nie z wyrzutami, że „znowu się zlało”…. przecież to jeszcze maleństwo… to ja już sama nie wiem… ale przecież ta pani za coś pieniądze bierze…

    • no właśnie, co wybrać , które zło jest lepsze i wyjdzie na dobre dziecku…
      znając Córeczkę, wiem, że pokaże, że się zsiusiała, ale czy panie opiekunki ją przebiorą, tego już nie wiem…
      a nic konkretnie mówić nie można, bo dziecko jest pod ich opieką tyle czasu i nie wiem co się dzieje… mogę tylko uśmiechając się prosić…

  3. Widzę że pani opiekunka ma „wysoka kulturę osobistą”!!!! Ktoś kto pracuje w zlobku, przedszkolu czy w szkole powinien znać jakieś podstawowe zasady aby w sposób kulturalny umieć rozmawiać z rodzicami o problemach ich dzieci aby zachęcić rodzica do współpracy nad znalezieniem rozwiązania tegoż problemu bo jeżeli ta pani atakuje matkę stwierdzeniem że już najwyższy czas bla bla bla to wychodzi na to że ona już postanowiła a matka ma się podporządkować i koniec!!!! Ale to chyba rodzice mają zadecydować o takiej sprawie oczywiście po uprzedniej rozmowie z panią opiekunka która powinna się zacząć raczej od zdania: pani X może ma pani chwilke czasu aby porozmawiać ponieważ ostatnio z koleżanka dużo myslalysmy o Hance i może już byłby czas abyśmy wspólnie rozpoczęli pracę nad tym aby Hanusia pozbyła się pampersów a wiadomo że tego nie da się załatwić z dnia na dzień, więc jeżeli jest pani tego zdania co my to moglibyśmy zacząć już od jutra ale proszę się nad tym spokojnie zastanowić i jutro wrócimy do tej rozmowy:) Zycze miłego wieczoru ” i wtedy chyba byłoby łatwiej co?

    • opiekunka tydzień wcześniej zaproponowała czy abym nie chciała rozpocząć treningu czystości, jednak odpowiedziałam, że jestem jak najbardziej za, ale narazie jest za wcześnie oraz że wrócimy do tematu gdy zrobi się cieplej na dworze, gdzieś na późną wiosnę. Kilkakrotnie prosiłam, aby częściej zmieniały pieluszkę Malutkiej, bo ma problemy później i cierpi strasznie, bo ma obszczypaną pupkę, w tym dniu opiekunka postanowiła zaatakować, bo zdawała sobie sprawę, że ponownie nazajutrz poproszę o przyuważenie i częstsze zmiany pampersów, z drugiej strony nie proszę opiekunek o to, aby gotowały jej kuskus i zajmowały się tylko moim dzieckiem, bo ona sobie świetnie radzi sama i się zaaklimatyzowała do nowej sytuacji, wymagania co do zachowania czystości nie są moim zdaniem zbytnio wygórowane…

  4. No to pewnie ta tepa baba widziała słońce przez dwa dni i stwierdziła że już jest cieplej i można zaczynać:)

  5. To, co napisałaś na końcu: „I nie nagada matka opiekunce, bo jest jedna przewaga.
    Córka jest ponad osiem godzin pod jej opieką…” jest chyba kluczowe. Bo zła opiekunka może dziecku zapaść w pamięć jako koszmar na bardzo długo. Ja do dziś jedną panią przedszkolankę, Marzenę wstrętną, co mnie straszyła, że jak mnie przenieśli do innej grupy, to tata mnie już nie znajdzie i nie odbierze, do dzisiaj widuję w koszmarach sennych. A swoją drogą wydaje mi się, że praca w żłobku, to chyba z powołania powinna być??? Przecież żaden rodzic, jeśli nie musi, dziecka do żłobka nie prowadza…

    • to, że moja Córeczka uczęszcza do żłobka nie jest moją fanaberią, lecz koniecznością…
      również uważam, że pracować w żłobku nie może każdy, pierwszy lepszy z ulicy, lecz ten kto lubi dzieci i chce się nimi zajmować…
      no cóż, nic nie mogę zwrócić uwagi i powiedzieć co myślę o tej całej sytuacji, bo moja Córeczka jest większość część dnia z nimi…
      ogólnie nie jest źle, bo Mała lubi tam chodzić i fajnie się rozwija ale są pewne sytuacje, które mnie wyprowadzają z równowagi..

  6. Dobra, nauczyciel ma prawo zwrócić uwagę, coś zasugerować rodzicowi. Jednakże żłobek to żłobek, jak sama napisałaś tam dzieci nie muszą umieć siusiać do nocnika, wołać itd. Mogą, ale nie muszą. Przedszkolanki zaś zasranym obowiązkiem jest zmieniać dziecku, które jest w żłobku, pieluchę na czas! To jej obowiązek! A to czy rodzic dostosuje się do jej uwagi to już jego decyzja!
    Za odparzenie dupy (po raz wtóry) dziecku bez wahania bym doniosła o tym dyrektorowi placówki. Pan i władca to to nie jest.

    • zrozumiem, gdy opiekunka zwróci mi uwagę, że Mała się nie zachowuje dobrze, że coś źle się dzieje z jej zachowaniem i funkcjonowaniem w żłobku i pośród innych dzieci, jednak dbanie o sprawy higieny, to jak dobrze określiłaś – jej obowiązek.
      Narazie próbuję rozmawiać i prosić, nie chcę wszczynać awantury i robić kwasów, bo niestety Malutka jest pod opieką w żłobku prawie cały dzień. I nie chcę, aby przez matkę miała przechlapane ;)

  7. W żłobku to chyba jeszcze normalne, że dziecko w pieluchę robi. No, chyba że coś się pozmieniało i ja już nie pamiętam, jak to dawniej było. ;)

  8. Myślałam, że Twoja córeczka chodzi już do przedszkola, bo w takim przypadku (przynajmniej u nas tak jest), dopóki dziecko załatwia się w pampersy, to dziecka nie przyjmą do przedszkola. No, ale skoro Twoja córka jest młodsza, to zupełnie nie rozumiem oburzenia opiekunki.

    • Córeczka uczęszcza do żłobka, a tam jasno i wyraźnie przy podpisywaniu umowy jest napisany punkt o zmienianiu pieluch w zależności od potrzeb dziecka, zatem zupełnie, ale to zupełnie nie rozumiem „szanownej pani opiekunki”…

        • tak szczerze to nie wiem, chyba chciałaby mieć już w pełni samodzielnego małego człowieka, który sam się załatwi, naje, ubierze i na spacer wyjdzie aby dać pani odpocząć…
          w przyszłym tygodniu popełnię wpis o różnych dziwnych rzeczach i zachowaniach pani opiekunki…

  9. A moja córka chodziła do przedszkola i wcale nie wymagano, aby dziecko samo się załatwiało, ale wiem, że to jedno z nielicznych przedszkoli, gdzie nie pytano się rodziców ” czy dziecko jest samodzielne?, i czy samo się załatwia?.
    A powiem, że dzieci, które się nie umiały same załatwiać, to opanowały tę umiejętność bardzo szybko w przedszkolu, bo brały przykład z tych co umiały, no i nauczycielka i opiekunka do dzieci miały zdrowe podejście do sprawy. Oczywiście współpraca z rodzicem była, ale życzliwa, a nie z wyrzutem. I nie było mowy o tym żeby dziecko z czerwonym kroczem przyszło do domu. Wszystko zależy od personelu! Pozdrawiam

    • oczywiście, że wszystko zależy od podejścia personelu, ale co zrobić, jak kobiecie wyraźnie brakuje kultury osobistej i obycia, to czego tu wymagać…
      minimum życzliwości zarówno do rodzica, aż boję się pomyśleć jak odzywa się do dzieci…

  10. Coś mi się zdaje, że tej pani nikt nie dał prawidłowej wskazówki w kwestii rozmowy z rodzicami… Pewnie osiagnełaby lepszy rezultat prze zrozumienie i rodziców, kochających swoja córeczkę, i wsparcie ich w kwestii pozegnania przez dziewczynkę pampresów – pomysł wyborny, bo jak się nie przebiorą, to ja matka w kupę zbierze
    Pozdrawiam serdecznie

    • nie wiem dlaczego jest tak wrogie podejście…
      sprawa jest ważna, bo nie jest to proste i wymaga zaangażowania wszystkich stron i przede wszystkim życzliwości…
      a pani widocznie brak obycia z rodzicami swych podopiecznych…

  11. dziwne …skoro córka.jest w żłobku, nie ma dwóch latek, ma prawo ….

    Boże uchroń żłobki od takich opiekunek!

    • też mi się wydaje, że ma prawo…
      a na nasze nieszczęście taka opiekunka jest akurat w „naszym” żłobku…

  12. Nie wiem.. ja bym złożyła skargę na tą babkę.
    mimo wszystko nie ma prawa się tak zachowywać.
    Moja była szefowa by mnie za takie cos wywaliła..

    • szczerze to się zastanawiam nad tym coraz mocniej, tym bardziej, że zabrałam już Małą stamtąd…

  13. A ja dałabym Małej majteczki i leginsy i 10 par na zmianę. Niech im sika po podłodze. Będą miały więcej pracy. Ale oczywiście sprawdzałabym ile par majtek jest na koniec dnia zesikanych i komentowałabym, że ” a co ona dzisiaj tak mało sikała? Czy tez może chodziła zesikana a nikt jej nie przebrał?, Bo w domu jak ją ucze to w ciągu godzuny potrafi nawet dwa razy się zesikać a tu w ciągu 8 godziny tylko …? Aha, jutro przyniosę nowy kremik, bo jest zaczerwieniona. Czy Pani w ogóle ją smaruje lub podmywa po przebraniu? Musze porozmawiać z Panią dyrektor o higienie tu panującej” itp.
    Albo od razu napisać do sanepidu o kontrole placówki i opiekunek ( anonimowo) . A co? Przecież chodzi o zdrowie mojego dziecka.
    Może i jestem wredna, ale nas wszystkich ktoś rozlicza z wykonywanej pracy.

    • zgodziłam się na naukę a po pierwszym dniu w plecaczku były jedne majteczki i jedne legginsy… gdy zwróciłam jej uwagę, że to za mało to na drugi dzień usłyszałam, że „mała zeszczała wszystkie gacie i musiały brać od innej dziewczynki”, kolejnego dnia kolejne pretensje, że jeszcze nie rozumie i „sika w gacie”… krem specjalny do pupki miała, jednak jak ją zabierałam to oddając rzeczy był praktycznie cały – pomimo, iż w placówce przebywała od lipca ubiegłego roku…
      a i uważam, że jeżeli chodzi o dobro własnego dziecka to nie jest się wrednym…

  14. Ja po chwilowym zatkaniu jednak bym jej coś nie miłego powiedziała złożyła pisemną skarge do dyrekcji i dodatkowo kuratorium lub gminą ( placówki niepubliczne) bym postraszyła i noga mojej córki by nie staneła już w tej placówce. Wiem że bym tak zrobiła we Wrzesniu w ciągu tygodnia zmieniłam jej placówke jak zaczęły sie ksozmary senne płacz i stwierdzenie że dziecko histeryzuje (po 9 miesiącach w tym przedszkolu) i że to pewnie przez nowe dzieci ( a w styczniu jak przyszła do zgranej grupy to jakoś tragedii nie było) Więc ja jestem drastyczna w moim postępowaniu z przedszkolami zreszta do dziś sądzimy sie o zawyżona fv za ostatni miesiąc

    • w poniedziałek dostałam opie.dol, we wtorek miałam wolne, a Mała poszła tam jeszcze trzy dni, w piątek była po raz ostatni, a od wtorku jest w nowym przedszkolu, zatem u mnie też poszło szybko, nie będę eksperymentować z własnym dzieckiem…
      przy złożeniu rezygnacji napisałam wyjaśnienie tak nagłego zabrania dziecka oraz prośbę o uważniejsze przyjrzenie się opiekunce…

      • Brawo. Chociaż ja pewnie nie miałabym wyboru i albo mała chodziłaby dalej a ja nie odezwałabym się albo ( co jest bardziej prawdopodobne) powiedziałabym co myślę i pilnowałaby ją niania.
        Moja córcia poszła do przedszkola( nie chodziła do żłobka, bo takiego u nas nie ma) gdzie warunkiem przyjęcia jest samodzielność dziecka – musi samo chodzić do toalety i jeść, ale Panie od razu mówią, że wypadki się zdarzają i żeby na wszelki wypadek zostawić w szatni ciuchy na zmianę. Nie robią z tego jakiejś wielkiej tragedii. Poza tym są miłe i czasem widzę jak tulą te mniejsze zapłakane dzieciaczki. Nie wyobrażam sobie zostawić dziecka na 8-9h pod inną opieką.

        • gdy byłam w ciąży też nie wyobrażałam sobie zostawić gdzieś córkę, póki nie nauczy się mówić, jednak życie weryfikuje plany i czasem trzeba podjąć decyzję wbrew sobie, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)

  15. Noo kultura opiekunki ma duzo do zyczenia ale jako doswiadczona osobazajme glos na troszke inny temat. Niegdys – lata 70 – te nie bylo pampersow ale pieluszki, ktore sie gotowalo,prasowalo i cuda boskie. W moim interesie lezalo ,zeby dziecko jak najwczesniej nauczyc korzystac
    z nocniczka. I zeby bylo smieszniej – nie ja ja tego nauczylam ale zlobek. Co godzine panie wysadzaly dzieci. Tzn wygladalo to tak ,ze sadzaly np. siedmioro dzieci na 7 nocniczkow i te gaworzac sobie zalatwialy swoje potrzeby .Potem stawaly na czworakach i wystawiajac pupki do oporzadzenia. Taak – uwazam ze pieluszki jednorazowe sa ok ale matki – to lezy w ich interesie. Oczywiscie we wspolpraca opiekunek….Moja corka w wieku Twojej corki miala zakladana pieluszke tylko wtedy gdy czekal nas wypad dluzszy w swiat dalszy…I zeby bylo smieszniej – zawdzieczam to wlasnie zlobkowi. Inigfy nie byla odparzona hmm…Nie wtracam sie – przepraszam ze zabralam glos w temacie , gdzie sama juz wyroslam z dzieci. Pisze o moich doswiadczeniach tudziezobserwacjach -dla mnie 3-letni maluszek z pampersem nie umiejacy korzystac z sanitariatow jest co najmniej dziwnym okazem wygodnictwa opiekunow…

    • dziękuję za zabranie głosu w dyskusji,
      moja Córeczka w maju skończy dopiero dwa latka, jak najbardziej jestem za pozbyciem się pampersów, jednak z nauką jak sugerowałam opiekunce chciałam się wstrzymać do późniejszej wiosny, bynajmniej do czasu aż zrobi się ciepło, aby Mała mogła również na spacery chodzić w majteczkach bez narażania ją na przeziębienie…
      ponadto uważam, że jak się już decydujemy na ten krok, to powinniśmy dziecko przebierać w miarę potrzeb, czyli wtedy gdy się zmoczy, a do prania były tylko jedne legginsy i jedne majteczki, więc coś tu nie gra…

  16. ~tralala, :

    ktoś tu cierpi na syndrom golluma – pisanie o sobie w 3 osobie jest doprawdy straszne, nie wiem po co onet poleca takie bzdety.

    a swoją drogą – żłobków jest całą masa, skoro ten taki straszny to matka powinna pójść po rozum do głowy i dziecko przenieść… zamiast tylko na blogu się wyżalać.

    • witam lekarza i dziękuję za wydanie opinii o chorobie, na którą zapadłam ;)
      gdyby tak się zagłębić, to tralala wpadłby na to, że pisanie w trzeciej osobie to pomysł na pisanie bloga

      a gdyby jeszcze doczytać dalsze wpisy, to tralala wiedziałby, że matka poszła po rozum do głowy i dziecko przeniosła…
      polecam czytanie ze zrozumieniem

      a ponadto, nikt Cię nie zmusza do czytania takich bzdetów…

      pozdrawiam ciepło życząc przyjemnego dnia :)

  17. Czytam, czytam i strasznie Ci współczuje…. i włos mi się jeży na głowie. Żłobek to przede wszystkim placówka OPIEKUŃCZA, tam nie ma dzieci samodzielnych ( no może pod koniec w pewnym stopniu ) to są maluszki zupełnie zdane na pomoc opiekunek i jeśli ktoś tego nie rozumie to powinien zmienić zawód… Przyznam szczerze, że podziwiam, że zaprowadziłaś tam dziecko następnego dnia. Nie wyobrażam sobie, że ktoś kto wypowiada się do rodzica w sposób tak chamski i z takim żądaniem może zająć się dobrze maluszkami, które się przecież same nie obronią. To Ty masz walczyć o swoje dziecko – nawet jeśli to „tylko” odparzona pupka, jego dobro jest najważniejsze. Ja wiem, że życie weryfikuje, praca, brak urlopów – coś z maluszkiem trzeba zrobić. Sama posłałam córkę do żłobka, gdy miała 8 miesięcy, bo po prostu chciałam wrócić do pracy. Ale od początku to ja ustalam warunki, to ja decyduję o tym kiedy, jak i co i nie wyobrażam sobie sytuacji w której jakakolwiek Pani zwróciłaby się do mnie w ten sposób. I nie bój się skarg, dobra opiekunka i porządny człowiek NIGDY nie odbije sobie tego na dziecku. Mieliśmy taką sytuację raz, mieliśmy dokładnie takie same wątpliwości jak Ty, ale poszliśmy razem i wyjaśniliśmy stanowczo nasz punkt widzenia. Sytuacja się nie powtórzyła, a Panie jak zajmowały się i przytulały nasze dziecko tak robią to nadal :) Na koniec powiem tylko, że właśnie nie reagując dopuszczamy MY do takich sytuacji, jesteśmy już innym pokoleniem niż nasi rodzice, myślę, że nie powinniśmy się bać wymagać – spójrz na to z tej strony – w końcu jesteś klientem tej placówki, płacisz za to. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że sprawa się rozwiąże :)

    • sprawa się rozwiązała – zmieniłam już placówkę, moja Córeczka od wczoraj jest przedszkolakiem ;)
      a nie miałam pewności, czy pani „nie odbije” sobie właśnie na niej moich uwag czy też potencjalnej oficjalnej skargi…

      pozdrawiamy ciepło miłego dnia życząc :)

    • na pewno wyróżnia dzieci, a to uważam nie powinno mieć miejsca…
      no, cóż brak słów…

  18. Smutna rzeczywistość, i trudna sprawa.
    U nas było odwrotnie. Prosiliśmy o wysadzania na nocnik Maluszka ( w domu mu świetnie szło) a od Pani słyszeliśmy że to bez sensu. Jej bylo poprostu wygodniej założyć pieluche i mieć w nosie. 7 m-cy tłumaczenia i proszenia. W końcu zabraliśmy Dziecko. 2 miesiące w domu i poszło do przedszkola gdzie trafiliśmy na świetne wychowawczynie.
    Mimo wszytko nie poddawała bym się.
    A tamta może się wypaliła i powinna poszukać innej pracy?

    • jest osobą bardzo młodą, więc podejrzewam, że się nie zdążyła zapalić, a tu już wypalenie ;)
      nie poddałam się, lecz zabrałam Małą i jest już przedszkolakiem :)

  19. Boże Ty mój ,dwuletnie dziecko i ciągle robi w pieluchy,rozumiem ,że na noc jest zakładana ale żeby w dzień.Robicie ze swoich dzieci kaleki.Brak słów.

    • ~MłodaMama, :

      Kobieto, przecież każde dziecko jest inne i rozwija się w swoim tempie. Mój syn zaczął upominać się o nocnik jak miał półtorej roku a synek koleżanki dopiero jak miał dwa i pół. I myślisz, że dziecko koleżanki jest jakieś gorsze? Nic z tych rzeczy. Teraz ma 4 lata i jest wesołym, zdrowym i samodzielnym malcem. Nic na siłę. Jak ma się nauczyć nocnikowania to i tak się nauczy. Nie ma co zmuszać bo tylko dziecko się zniechęca i stresuje. Co do opiekunki ze żłobka. Co za baba… jak można w taki sposób się zachowywać? Na Pani miejscu spróbowałabym spokojnie porozmawiać o tej sytuacji z dyrekcją, ponieważ obawiam się że jeśli opiekunka w taki sposób zachowuje się przy rodzicu to sali z dziećmi może zachowywać się jeszcze gorzej w stosunku do Pani córeczki. Dzieci niby nie rozumieją ale prawda jest taka, że doskonale zdają sobie sprawę, że jest traktowane jako to „gorsze”. Pozdrawiam serdecznie

      • Córeczka nie uczęszcza już do tego żłobka, miedzy innymi właśnie z obawy, że skoro opiekunka jest agresywna w stosunku do mnie to jak traktuje moje dziecko…
        i popieram w pełni słowa, że każde dziecko rozwija się indywidualnie i nic nie można robić na siłę…

        również pozdrawiam ciepło :)

  20. A ja sobie świetnie radzę! Polecam wszystkim, którzy nie chcą być pracoholikami. Pracuję w domu 4-5 godz dziennie, mam czas dla rodziny i swoje zainteresowania. Zarabiam świetne pieniążki a nie przepracowuję się. I o to chodzi prawda?
    Polecam
    pracazdomu.com/gberes

  21. ~HOLANDIA, :

    W HOLANDII DZIECI W WIEKU TWOJEJ CORKI SA UCZONE JUZ SAMODZIELNEGO KORZYSTANIA Z TOALETY PRZEZ RODZICOW BO NIKT NIE CHCE KUPOWAC DZIECIOM PAMPERSOW BUTELKE PODAJE SIE TYLKO DO 12 MIESIACA ZYCIA 3 LATEK UMIE SIE SAM UBRAC 18 LATKI PRACUJA NA SIEBIE I STUDIA MIESZKAJA OSOBNO W POLSCE 3 LATEK SIKA W MAJTKI PIJE BUTELKE UBIERA GO MAMA 18LATEK WYCIAGA LAPE PO KASE RODZICOW MIESZKA Z RODZICAMI DO 30 POL BIEDY JAK SAM ALE CZESTO JEST TAK ZE JESZCZE Z ZONA I DZIECMI A ZA ICH SLUB PLACA RODZICE OTO POLSKA SAMODZIELNOSC I JEJ NAUKA SAMA JESTEM MATKA 3 LATKI KTORA CHODZI DO HOLENDERSKIEGO PRZEDSZKOLA W PRZYSZLYM ROKU POJDZIE JUZ DO SZKOLY WIEC WIDZE ROZNICE I POLSKIE MATKI POLKI MILOSIERDZIA I HOLENDERKI MAJACE PO 4 DZIECI PRACUJACE ZADBANE USMIECHNIETE MAJACE CZAS DLA SIEBIE PRZY TAKIEJ LICZBIE DZIECI PYTACIE JAK TO MOZLIWE A TAK ZE JAK NAJSZYBCIEJ UCZA DZIECI SAMODZIELNOSCI I UBIERAJA DZIECIOM TETROWE PIELUCHY GOTUJA NORMALNE JEDZENIE NIE NABIJAJAC KASY KONCERNOM PRODUKUJACYM ZYWNOSC KOSMETYKI I MASE ZUPELNIE NIE POTRZEBNYCH AKCESORIOW DLA DZIECI DZIECIAKI Z PELNYM NOSEM I KASZLEM BIEGAJA I BAWIA SIE NIE CHLEJA LITRAMI ANTYBIOTYKOW SYROPOW ITD I ROZWIJAJA SIE PRAWIDLOWO NIKT TU NIE LATA JAK ZE SRACZKA DO LEKARZA PRZYKLADOW ROZNIC MOGLABYM WYMIENIC TYSIACE DLA MNIE POZYTYWNYCH

    • i wiesz co, bardzo dobrze, że jesteś holenderską matką a nie matką polką :)
      każdy ma swoje zdanie na dany temat i każde zdanie i pogląd należy szanować :)

      i chciałabym dodać jeszcze, że bardzo dobrze mi z tym, że mieszkam w Polsce i jestem matką polką :P

      pozdrawiam popołudniowo :)

  22. Opiekunka ma jakis problem. We Francji wymaga sie, zeby dzieci chodzily do toalety dopiero w przedszkolu, to jest w wieku 3 lat. I to w dzien, a do spania moga byc pieluchy. W zlobku jak jakies dzicko poprosi na nocnik, to oczywiscie nie ma problemu, ale nie jest to obowiazek. Slodycze nie maja tu nic do rzeczy, najstraszniejsze kupy sa po warzywach ;)

    • mam podejrzenia, że pani jest po „kupologii stosowanej” i wie co i jak powinno być ;)

  23. Spójrz na to z innej strony. Opiekunkom w żłobkach też jest ciężko, wiem, że łatwo powiedzieć: to jej praca, za to jej płacą. Tak samo Tobie może ktoś powiedzieć: jak się tak przejmujesz odparzeniami to sama siedź z dzieckiem w domu i się nim zajmij, bo żadna niania tego za Ciebie lepiej nie zrobi.
    Jedna osoba na kilkoro dzieci z których niektóre są bardziej wymagające ciągle płaczą bo tęsknią za rodzicami. Nie tylko Twoje dziecko trzeba przewinąć i nakarmić. Na dodatek opiekunkom w żłobkach marnie płacą,praca to niełatwa, a to też sprzyja frustracji. Każdemu czasami nerwy puszczają.
    Niespełna 2latka” to duże dziecko i powinna już dawno być uczona, by korzystać z toalety. Kiedy zamierzasz ją zacząć uczyć?Już roczne dziecko można powoli przyzwyczajać do nocniczka. A z tego co wiem, podrażnienie czasami się może zdarzyć mimo częstego zmieniania pieluszki. Niestety matki dziecku nikt nie zastąpi, wiem, że są trudne czasy i nie wystarczy by tylko mąż pracował, ale nikt się Twoim dzieckiem nie zajmie tak jak Ty i trzeba się z tym pogodzić

    • „Niespełna 2latka” to duże dziecko i powinna już dawno być uczona” – czyli kiedy dawno? przy urodzeniu już powinnam ją wysadzać na nocnik?…
      staram się zrozumieć opiekunkę, wiem, że praca jest ciężka, dzieci różne, rodzice tak samo, nie wymagam cudów – nie chcę aby nosiła moje dziecko na rękach i gotowała jej soczewicę, chcę tylko zapewnienia elementarnej podstawy jaką jest zadbanie o higienę dziecka i szacunek zarówno dla rodzica, jak i dziecka…
      życzę Ci Osiu aby Twoje dziecko nigdy nie musiało trafić na taką opiekę, bo wtedy też zrozumiesz moje dylematy jako matki…

      pozdrawiam

      • Pomiędzy urodzeniem, a ukończeniem dwóch lat upłynęlo sporo czasu – dwa lata i zgadzam się, że miała pani sporo czasu, żeby nauczyć córeczkę siadania na nocnik. A już kompletnie nie rozumiem tego, że dwulatka nawet kupę wali w pieluchy. Myślę że ani jej, ano pani, ani wychowawczyni nie jest przyjemnie.

    • Nie masz racji.
      Opiekunka ze żłobka wiedziała, gdzie i za ile idzie pracować. Ma cholerny obowiązek zmieniania pieluch i tyle. Sęk w tym, że jej się nie chce.
      A teraz rzadko zdarza się, żeby dzieci poniżej 2-go roku życia już nie korzystały z pieluch. I ja to rozumiem. Teraz trudniej oduczyć od pampersów, bo są zdecydowanie bardziej wygodne i komfortowe w noszeniu niż tradycyjne pieluchy, które po prostu chciało się zdjąć.
      Tak czy owak, pani ze żłobka minęła się w powołaniem.
      Powinno się z nią pogadać albo z jej przełożoną. Ale… no, właśnie, niestety, może skończyć się tak, jak pisze autorka, że podrażnień na pupie będzie więcej. Trudna sprawa.
      Chociaż ja chyba bym spróbowała i uderzyła do dyrekcji, i pokazała opiekunce, gdzie jej miejsce.
      Pozdrawiam:)
      I nie wariuj, dziecko musi w spokoju nauczyć się korzystania z toalety. Na rozkaz się nie da. I nie warto:)))

      Ruda
      dylematywrednejbaby.blog.pl

  24. A może dziecko powinno chodzić w pampersach aż do 6 lat, jak pójdzie do szkoły? A może do pełnoletności, bo wtedy to już będzie problem jego samego a nie rodzica?
    Dziecko jest gotowe do nauki korzystania z nocnika w momencie kiedy potrafi samo siedzieć!!! Od kiedy potrafi samo siedzieć można sadzać na nocniku i chwalić jak cokolwiek zrobi. Sadzać godzinę, dwie po posiłkach. Na naukę korzystania z nocnika najlepiej wybrać porę letnią, bo nawet jeśli dziecku zdarzy się mały wypadek, to nie zaziębi się tak szybko. Mam dwóch synów. Nauka korzystania z nocnika jednemu i drugiemu zajęła 1 miesiąc!!! Jest potrzebne tylko trochę cierpliwości i wytrwałości. I nie wolno na dziecko krzyczeć, jak posika majteczki. No, ale jak się dziecko nauczy korzystać z nocnika, to potem trzeba to sprzątać, wywalać kupki, myć nocnik, a jak się zsika do pampersa, to wystarczy go wywalić do śmieci. Łatwiejsze i prostsze DLA RODZICÓW. Po co się męczyć z nauką samodzielności dziecka, lepiej niech panie w przedszkolu to załatwią.
    Nie rozumiem też rodziców, którzy uważają, że nauka korzystania z nocnika to trauma dla dziecka, to nauka mycia rąk przed posiłkiem też ma być traumą? Bez przesady drogie mamy. Wasze dziecko jest w stanie szybko się wszystkiego nauczyć, tylko dajcie mu na to szansę. Wytrwałości w dążeniu do samodzielności waszych dzieci życzę :)

    • „Na naukę korzystania z nocnika najlepiej wybrać porę letnią” – gdybyś przeczytała ze zrozumieniem wpis, dowiedziałabyś się, że chciałam się wstrzymać z nauką dziecka do chwili, gdy na dworze zrobi się cieplej, z miesiąc góra…
      a nie do sześciu lat… ludzie, skąd w Was się biorą takie pomysły?…

    • Gratuluję pomysłów.
      Oczywiście, posadźmy na nocnik 6-miesięczne dzieciątko, przecież wtedy właśnie zaczyna samodzielnie siedzieć… ;)
      A w ocenie rodziców jesteś zwyczajnie niesprawiedliwa. Ciekawe, czy gdyby nie udało Ci się tak szybko nauczyć swoje pociechy korzystania z nocnika, też pisałabyś z punktu widzenia tej mądrzejszej, tej lepszej… ??? A że każde dziecko jest inne, to wiesz?
      Pozdrawiam i życzę na przyszłość więcej obiektywizmu, realizmu i rozeznania sytuacji :)

      • uważam, że każda matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka i nie ma lepszych i gorszych, to że jej się udało, nie znaczy, że jest lepsza…

        dziękuję za podsumowanie, mam takie same odczucia :)

  25. A ja chociaż nie pochwalam zachowania wychowawczyni, uważam że dwa lata to juz najwyższa pora, żeby nauczyć dziecko korzystania z nocnika. I to przede wszystkim od rodziców zależy jak długo dziecko będzie uzależnione od pampersów. Kiedyś, kiedy były pieluch tetrowe, dzieci znacznie wcześniej umiały korzystać z nocników, w dobie pampersów rodzicom jest po prostu wygodniej założyć pampersa, niż sadzać na nocnik. Mój syn jeszcze przed skończeniem roczku pieluchę miał zakładaną tylko na noc, w dzień woła na nocnik. Ale to ja go tego uczyła, trochę w formie zabawy. troche obserwacji, żeby wiedzieć kiedy go posadzić. I nauczył się sam wołać siusiu. Teraz nawet czterolatki biegają w pampersach i rodzice nie widzą w tym nic dziwnego.

    • cały wpis dotyczy karygodnego, według mnie, zachowania opiekunki, nie zaś wstrzymywania się z treningiem czystości do lat iluś tam,
      a opowieści pod tytułem, że moje dziecko gdy miało rok albo i mniej już wołało, uważam, że są do włożenia między bajki, jeżeli się mylę – to pozostaje mi pogratulować tak mądrego dziecka
      oczywiście, że kiedyś, w dobie pieluch tetrowych nauka szła szybciej, no ale w tych czasach nie jest nic zdrożnym, gdy niespełna dwuletnie dziecko zakładane ma pieluszki…

  26. Chyba często będziesz musiała zmieniać przedszkola i szkoły, bo takie nastawienie nie sprzyja wyrobieniu samodzielności u dziecka. Ponadto nie widać u Ciebie chęci do kompromisu. Ma rację matka z Holandii, a przy takim nastawieniu, jak Twoje, o samodzielności Malutkiej można tylko pomarzyć. Widać zresztą, jak zabolało Cię inne niż Twoje widzenie sprawy. Powodzenia w życiu dla Twojej córki (czasem dzieci są dojrzalsze niż rodzice). I nie pozdrawiam – ani cieplutko, ani letni.

    • szczerze- to czy będę zmieniać szkoły co pół roku czy co rok to jest moją sprawą, nie będziesz musiał się martwić moim niesamodzielnym dzieckiem, bo to jaka będzie jest naszą sprawą
      a zabolało mnie, nie inne spojrzenie na sprawę, tylko chamskie i bezczelne potraktowanie, a Tobie życzę na swej drodze samych takich ludzi jak właśnie „opiekunka”

  27. Zatrudnilabym opiekunke do dziecka w domu,chyba,że z jakichś wzgledów nie możesz.
    No i zmieniłabym żłobek.

    • zmieniłam przedszkole, i córka świetnie się tam odnalazła, panie są przesympatyczne i od razu mała je zaakceptowała, nie to co wcześniej…

  28. O kurczę,
    przepraszam, mój komentarz miał być odpowiedzią na wpis Osi a nie Twój :)

    • nie chcę generalizować, bo pozostałe panie były w porządku, chociaż jedna z dnia na dzień zrezygnowała, ale druga była ok :)

  29. takie mam tylko pytanie? kiedy wy zaczeliście siadać na nocnik? w czasach gdy niebyło pampersow czyli w waszym dzieciństwie dzieci zaczynały kontrolować oddawanie moczu i kału jak tylko jako tako potrafily dojść do nocnika czyli… około półtora roku dwuch lat. Zapytajcie swoje mamy jak długo trwało zmienianie zasikanych pieluch tetrowych? Teraz traktujemy dzieci jak niedorozwiniete… pieluchy do 4 roku życia, wożenie w wózku do 6 roku życia, prowadzanie do szkoły 12latkow… 8latek nie znajacy sie na zegarku i używajacy tylko butów na rzepy… bo przeciez wiazane za trudne… my wiazalismy kokardki na butach i już w wieku 3 lat! … zgłupieliśmy czyba jako ludzkość…

    • ~anetaluksik, :

      ale tu nie do końca chodzi o ten trening czystości – jakie dziecko i kiedy, tylko o to jak „szanowna pani opiekunka” odzywała sie do matki, przecież matka zgodziła się uczyć córkę na nocnik i w ogóle tylko „szanowna pani opiekunka” cieprliwości nie miała i komentowała to do matki w (że tak się delikatnie wyrażę) mało kulturalny sposób „zeszczała gacie”, „ryczała”, „co za kupy ona robi”, nawet kup się czepiała, co za bardzo jej śmierdziało czy co? sposób rozmowy „szanownej pani opiekunki” z matką jest tu chyba najbardziej krytykowany, osoba na pewnym poziomie takiego słownictwa nie powinna używać, skoro z taką pogardą mówiła do matki o jej dziecku to strach się bać co mówiła do dziecka kiedy przebierała jej „tą nienaturalną kupę”?

      • dokładnie! krytycy powinni jasno zrozumieć, że nie chodzi tu o odroczenie treningu czystości a o sposób zachowania „pani”…

  30. ~doświadczona, :

    jak najbardziej popieram Twoje zachowanie!
    a tych negatywnych komentarzy nie rozumiem – widać piszą to osoby które rodzicami nie są…

  31. sam mam córkę w tym wieku, więc rozumiem twoje dylematy – tylko rodzic kochający dziecko zrozzumie lęk o niego,

  32. ~Anna Ma, :

    opiekunka – minimum fachowości, maksimum złośliwości!

  33. ta opiekunka napewno nie jest matką, gdyby była tak by się nie zachowywała

  34. Jeśli się praca pani w żłobku nie podoba , zawsze może zmienić na inną, tam powinny pracować osoby z sercem dla dzieci a nie z tzw łapanki. Szkoda że ta pani na mnie nie trafiła .

    • no właśnie, tez uważam, że za długo byłam cierpliwa i gdyby trafiła na kogoś innego mogłoby nie być tak miło ;)

  35. ~Agnieszka, :

    U nas przez taki wymuszony wczesny trening starsze dziecko się nabawiło urazu. Oraz dysfunkcji wypieraczowo – zwieraczowej. Leczenie farmakologiczne trwało dwa lata. Młodszej córki nigdy nie zmuszałam, a jedynie zachęcałam do korzystania z nocnika. Parę miesięcy zachęcania, z czytaniem jej książeczek na nocniku, ale nie zmuszania. Nauczyła się latem, gdy miała 23 miesiące – w ciągu tygodnia przestała używać pieluszek. Nie zmuszaj, w domu i w weekend zachęcaj, a o zbyt rzadkim zmienianiu Malutkiej pieluszki porozmawiaj z dyrektorką.

    • latem mam zamiar już rozpocząć naukę przez zabawę, ale nie tak, że ktoś tę decyzję będzie na nas wymuszał…

  36. Ja bojac sie ewentualnych wrednych odzywek/bicia/szarpania itp przez opiekunki w zlobku kupilam corce minikamere w formie guzika ns amazonie (spycam). Nie mam wyjscia i musze oddac 15miesieczne dziecko do zlobka, corka jest dla mnie zbyt cenna zebym nie miala nadzoru nad tym jak beda sie nia opiekowaly. Dopoki nie bedzie umiala mi powiedziec co i jak stwierdzam ze to idealne wyjscie i zachecam inne mamy malutkich dzieci do nadzoru nian i opiekunek. A bicie, wyzywanie, szarpanie i molestowanie zdaza sie czesciej nizbysmy chcieli wiedziec.

    • ja nie zdecydowałabym się na kamerkę, gdyż sama nie chciałabym aby mnie ktoś w ten sposób podglądał, nie mniej rozumiem Twoje podejście i strach o dziecko…
      niestety rzeczy o których piszesz, chcemy aby nas nie dotyczyły – bicie, wyzywanie, szarpanie i molestowanie – jednak faktycznie zdarzają częściej niż byśmy chcieli…

      pozostaje nam mieć nadzieję, że oddając komuś pod opiekę nasz największy skarb jakim jest nasze dziecko, ten ktoś będzie je traktował tak jak sam by chciał być traktowany…

      powodzenia dla Ciebie i Córeczki, aby szybko się zaaklimatyzowała w nowym miejscu :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>